Aksamitna pianka borówkowa z orzeźwiającym musem malinowym

 

Dzisiejszy deser to kwintesencja lata i tego jakie bogactwo wspaniałych składników dała nam matka natura. Deser stanowią dwie warstwy – pianka z borówki amerykańskiej i mus malinowy. Patrząc na listę składników oraz sposób przyrządzenia mogłoby się wydawać, że będziemy robić budyń jaglany. Nic bardziej mylnego (na niego przepis już wkrótce 😉 ). Owszem używając podobne składniki moglibyśmy taki budyń otrzymać, jednak tutaj różnicę stanowią proporcje i w rezultacie konsystencja deseru. Owoców jest więcej niż kaszy, więc deser jest dużo lżejszy niż budyń, konsystencja jest zupełnie inna, nie taka zbita.

Borówki, które po zblendowaniu naturalnie żelują, nadają konsystencję aksamitnej sprężystej pianki, nieco budyniową, lecz lżejszą i niezwykle delikatną, jak ptasie mleczko. Maliny, natomiast oprócz wspaniałego koloru, nadają deserowi orzeźwiającą i subtelnie kwaskową nutę. Tą warstwę tworzy gładki i fantastycznie kremowy mus.

Oprócz tego deser pełen jest antyoksydantów, witamin, minerałów. Nie zawiera zbyt wiele tłuszczu, więc jest bardzo lekkostrawny, nie powoduje uczucia zalegania na żołądku. Idealny na upały. Idealny dla prawdziwego samuraja. Idealny dla naszego zdrowia!

 

 

MOC DOBROCI OD MATKI NATURY.

Kilka słów o dobrociach płynących z deseru:

Borówka amerykańska – zawiera wiele witamin (A, E, B, C, D i PP) oraz minerałów (potas, selen, cynk, miedź, mangan). Charakteryzują się wyjątkowo silnym działaniem antyrodnikowym, a dzięki takim antyoksydantom jak antocyjany zapobiega m.in. nadciśnieniu tętniczemu. Dzięki fitoestrogenom chroni przed powstawaniem tzw. nowotworów hormonozależnych, np. nowotwór piersi, ale również tarczycy czy wątroby. Kwas elagowy chroni przed rozwojem nowotworów płuc, przełyku i krtani.
Bogaty skład borówek wspaniale wpływa na wątrobę, chroni ją przed marskością, zapobiega hamuje replikację WZW C, a także działa ochronnie na hepatocyty.

Borówka jest znana ze swoich właściwości chroniących wzrok i oczy. Zawartość antocyjanów i glikozydów flawonowych dobrze wpływa na mikrokrążenie w gałce ocznej, poprawiając jakość widzenia Jest stosowana w leczeniu takich chorób jak zaćma czy zwyrodnienia plamki żółtej.

Zawarte w tych owocach garbniki, działają przeciwbakteryjnie i ściągająco, niszczą m.in. szkodliwe szczepy E. Coli.

Usuwają toksyny z organizmu i szkodliwe produkty przemiany materii. Wpływają na polepszenie elastyczności ścian naczyń krwionośnych. Dzięki temu, oraz dzięki dużej dawce witaminy C, wpływają na tworzenie się kolagenu w skórze, co oczywiście wpływa na wygląd i młodość naszej cery :).

Maliny – zawierają kwasy organiczne (m.in. cytrynowy, jabłkowy, salicylowy), są bogate w witaminy (m.in. C, E, B1, B2, B6) oraz  substancje mineralne (potas, magnez, wapń, żelazo).
Bogate w naturalny kwas salicylowy chronią przed zakrzepami, do tego dzięki niemu wykazują działanie przeciwgorączkowe i napotne oraz antybakteryjne i przeciwzapalnie. Maliny wspomagają również układ odpornościowy. Niszczą bakterie w jelitach powodujące biegunkę.
Dzięki właściwościom rozkurczowym niwelują bóle brzucha, wzdęcia i bóle miesiączkowe u kobiet.

Dzięki sporej dawce potasu i innych minerałów wzmacniają serce, regulują ciśnienie krwi. A żelazo i miedź mogą również wspomóc leczenie anemii. Potas reguluje również gospodarkę wodno-elektrolitową, w związku z czym, maliny są zalecane osobom z chorobami woreczka żółciowego oraz nerek.

Dzięki polifenolom maliny również mają działają przeciwstarzeniowo, nie tylko na skórę, ale również na cały organizm.

Kasza jaglana – cechuje się sporą zawartością łatwo przyswajalnej krzemionki, do tego zawiera sporo żelaza, magnezu, wapnia, fosforu i miedzi. Dzięki temu wspaniale wpływa na stan włosów, skóry i paznokci oraz na mineralizację kości.

Jest bogata w witaminy z grupy B (głównie B1, B2, B6).  Dostarcza także spore ilości witaminy E i lecytyny. Jest lekkostrawna i naturalnie bezglutenowa. Dzięki właściwościom antywirusowym i osuszającym jest polecana przy problemach z zatokami i przy katarze.Bogactwo antyoksydantów w kaszy posiada również działanie przeciwrakowe.

DESER BORÓWKOWO – MALINOWY.
Wracając do deseru. Kasza jaglana jest tutaj bardzo istotna. Oczywiście wybieramy ekologiczną, nie tylko ze względu na to, że z razem z nią nie dostarczymy do organizmu całej plejady pestycydów, ale również dlatego, że jest po prostu smaczniejsza i nie jest gorzka. Próbowałam kasze różnych producentów. Jedne są moimi ulubieńcami, po inne raczej nie sięgam. Jedne są delikatne, po ugotowaniu są miękkie, wręcz rozgotowane. Inne są pomimo długiego gotowania twardsze i sypkie. Tutaj zdecydowanie sięgamy po takie, które będą miękkie, lepkie.
Mleko kokosowe użyte tutaj to lekkie, rzadkie mleko z kartonu, bez cukru i masy zbędnych składników.
Co potrzebujemy:
6 łyżek kaszy jaglanej
400ml mleka kokosowego rzadkiego
szczypta soli
1/3 łyżeczki oleju kokosowego
łyżeczka miodu
około 250 gramów borówki amerykańskiej
około 350 gramów malin (niecałe duże opakowanie)
dodatkowo łyżeczka miodu do malin i ewentualnie do borówek
Co robimy:
Kaszę dokładnie płuczemy pod bieżącą wodą na sitku. Następnie przelewamy wrzątkiem. Mleko wlewamy do garnka, dodajemy szczyptę soli i olej kokosowy. Gotujemy, dodajemy kaszę. Zmniejszamy ogień i gotujemy pod przykryciem około 20 minut. Sprawdźcie w czasie gotowania czy kasza się nie przypala. W razie czego dolejcie więcej mleka/wody. Zostawiamy pod przykryciem na kilkanaście minut. Po tym czasie dodajemy miód i blendujemy kaszę bardzo dokładnie, aż nie będą wyczuwalne grudki, a konsystencja będzie gładka i aksamitna.
W międzyczasie, gdy kasza się gotuje, blendujemy maliny i przecieramy je przez sito. Chwilkę to zajmuje, ale sprawnej ręce pójdzie szybko 🙂 Do otrzymanego musu dodajemy miód i mieszamy.
W osobnym naczyniu blendujemy borówkę i przecieramy ją przez sito. Tutaj przecieranie idzie dużo szybciej. Jeżeli chcecie, możecie dosłodzić miodem, jednak dla mnie jest to absolutnie zbędne. Borówki są tak smaczne, że według mnie nie potrzebują żadnych dodatkowych słodkości :).
Oczywiście, jeżeli komuś nie przeszkadzają pestki, albo po prostu nie chce się przecierać owoców, to można ten krok pominąć, jednak idea deseru jest taka, że otrzymane warstwy mają być super gładkie – silky smoooooth ;).
Do malin i borówki dodajemy zblendowaną kaszę, do malin polecam dodać jakieś 2 łyżki więcej niż do borówek. Obie masy mieszamy i na chwilę wstawiamy do lodówki. Ponieważ borówka żeluje i masa będzie przypominać budyń-piankę, układamy ją w słoiczku jako pierwszą. Wkładamy ponownie do lodówki. Po kilkunastu minutach wykładamy na nią delikatny mus z malin. Przed podaniem dekorujemy owocami.
Można również dodać na wierz startą ciemną czekoladę, wiórki kokosowe lub siekane migdały.
Miodu możecie użyć więcej, jednak jak dla mnie deser jest wystarczająco słodki, a mały dodatek substancji słodzących powoduje, że smak owoców i ich naturalna słodycz są jeszcze lepiej wyczuwalne. Do tego taki deser jest bardzo orzeźwiający. Nasz mus podajemy po około godzinie, wówczas nabiera idealnej konsystencji. Można jeść go po schłodzeniu w lodówce, ale równie wyśmienicie smakuje w temperaturze pokojowej. Możemy zabrać go ze sobą do pracy, zjeść na śniadanie lub niczym prawdziwy samuraj – jako ładowanie węgli na wieczór.
Smacznego i na zdrowie! 🙂 🙂
 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

2 komentarze

  • Ela 7 sierpnia, 2017 at 3:02 pm

    Suuuper przepis, tylko się na zdrowie rozkoszować.

    Reply
    • Eat It Clean 8 sierpnia, 2017 at 6:42 am

      Bardzo dziękuję!!!! i życzę smacznego!

      Reply

Leave a Comment

Secured By miniOrange