Babeczki cytrynowe z ciasta szyfonowego z marcepanowym kremem jaglanym

 

Ciasta można podzielić na bardzo wiele grup i rodzajów, od jabłeczników, serników, makowców, ciast drożdżowych, ucieranych, parzonych, gotowanych, chlebków, brownie… Można się zagubić w ilości i pomysłowości cukierników. Ale jedno jest pewne, każdy z nas uwielbia wszelkie puszyste ciasta biszkoptowe. Ja grupuję je pod jedną nazwą – ciasta puszyste. To taka moja własna wymyślona nazwa, a znajduje się w jej ramach kilka ciast.Przedstawię kilka najbardziej charakterystycznych, aby uświadomić Wam z czym dzisiaj mamy do czynienia :).

Biszkopt to białka ubite z cukrem, do których dodajemy żółtka i mąkę, zazwyczaj 1-1,5 łyżki na jedno jajko. Bez oleju, bo to już wówczas nie jest biszkopt. Widziałam przepisy na “biszkopt” z toną oleju i masą mąki… To nie jest biszkopt :).

Kolejnym ciastem jest babka na białkach, do upieczenia której potrzebujemy same białka, odrobinę mąki i skrobi. Puszysta i delikatna, u mnie w domu zwana babką piankową, ale widziałam funkcjonujące nazwy jak babka śnieżna, podobnie robi się też babkę piaskową (ale ta jest zdecydowanie dużo cięższa i zbita) oraz angielskie ciasto anielskie (Angelfood cake). Są to ciasta puszyste, lekkie.

Jednak jeszcze bardziej puchatym, chmurkowym wręcz, ciastem jest ciasto szyfonowe (Chiffon cake). Piecze się je zazwyczaj w specjalnej okrągłej formie z wąskim kominem, nieco podobnej do formy na babkę, jednak bez wszelkich rantów, komin jest o wiele węższy, a forma wyższa. Widziałam ogrom przepisów na takie ciasta. Próbowałam bardzo wiele. Przerabiałam je oczywiście na wersję bez masła i bez glutenu. To czego się nauczyłam, to konieczność przesiania mąki minimum 5 razy w celu napowietrzenia jej oraz usunięcia wszelkich większych drobin w mące. Druga istotna rzecz, to idealne ubicie białek. W wielu przepisach poleca się do tego celu kamień winny, są również takie, które zalecają dodatek skrobi, moim zdaniem skrobia sprawdza się o wiele lepiej. Tak jak pisałam przepisów jest wiele, różnią się ilością mąki, oleju/masła, kolejnością łączenia składników.

Ja wyrobiłam sobie sposób, który zawsze czyni ciasto idealnym. Osobno przygotowuję masę żółtkową, białkową przygotowuję na końcu.

Dzisiaj pokażę Wam przepis na ciasto z małą ilością mąki, lekkie jak puch, mięciutkie, najdelikatniejsze ciasto na świecie :). Przygotowałam również drugi mój ulubiony przepis na ciasto szyfonowe z większą ilością mąki, ale o tym za jakiś czas :D.

To ciasto można upiec w formie keksowej, małej formie do ciasta szyfonowego (do babki nie polecam, na babkę będą inne przepisy), a także w formie małych babeczek. Ja połączyłam delikatne babeczki szyfonowe z przepysznym kremem marcepanowym z kaszy jaglanej. Jest tak pyszny, że zazwyczaj robię od razu więcej, bo podczas dekorowania zjadam sama połowę :D.

 

 

Co potrzebujemy :

Masa  żółtkowa:

3 żółtka

4 pełne łyżki płatków owsianych bezglutenowych (u mnie jumbo oats Provena)**

2 łyżki mąki jaglanej

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

1/4 łyżeczki sody

1 łyżka erytrytolu lub innego skrystalizowanego słodzidła

40ml rozpuszczonego oleju kokosowego

30 ml wody

1 łyżka soku z cytryny

skórka starta z połowy cytryny

** Próbowałam używać również mąki owsianej, także firmy Provena, jednak efekt z płatkami bardziej mnie zadowala, ciasto wychodzi o wiele bardziej puchate i smaczniejsze.

 

Masa białkowa:

3 białka

szczypta soli

4 łyżki cukru trzcinowego/kokosowego/erytrytolu

niepełna łyżka skrobi z tapioki

 

Przygotowanie krok po kroku:

Zaczynamy od rozdzielenia białek od żółtek. Białka umieszczamy w misce, dodajemy szczyptę soli i wstawiamy do lodówki.

Przygotowujemy masę żółtkową.

Płatki owsiane mielimy jak najdrobniej na pył w młynku, mielcie długo im drobniej tym lepiej.

Zaczynamy od przesiania mąk (zmielonych płatków i mąki jaglanej), czynność tą powtarzamy 5 razy. Przy ostatnim przesiewaniu do mąk dodajemy sodę i proszek, przesiewamy wszystko razem. Za każdym razem gdy przesiewamy mąki pamiętamy o usunięciu z sitka wszelkich większych elementów, które w nim zostały.

Żółtka ucieramy z dowolnym słodzidłem na gęstą masę, masa ta ma lekko zmienić kolor na jaśniejszy. Dodajemy wodę, olej, sok i skórkę z cytryny. Ucieramy dalej aż wszystkie składniki się połączą. Następnie po łyżce dodajemy przesiane mąki, ucieramy za każdym razem, aż mąka się połączy z masą, dopiero wówczas dodajemy kolejną łyżkę i tak do wyczerpania mąki. Masę odstawiamy.

 

Zabieramy się za masę białkową. Wybrane słodzidło delikatnie mielimy w młynku, aby było drobniejsze. Słodzidło mieszamy ze skrobią i odstawiamy. Wyciągamy białka z lodówki, ubijamy je na sztywną pianę (bardzo mocno sztywną pianę 🙂 ). Następnie dodajemy po łyżce cukier pomieszany ze skrobią. Ubijamy na bardzo sztywną gęstą pianę.

1/3 białek dodajemy do masy żółtkowej i ubijamy razem. Pozostałą masę białkową przekładamy do masy żółtkowej i mieszamy szpatułką, a najlepiej własną osobistą ręką, mieszając od spodu, delikatnie i szybko jednocześnie.

Ciasto przekładamy do foremek wyłożonych papilotkami. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 160 stopni około 20 minut. Wyciągamy i studzimy na kratce. Wyjmujemy z formy po ostudzeniu.

 

Przygotowujemy krem:

1 szklanka kaszy jaglanej

2 szklanki mleka migdałowego

1 szklanka wody

szczypta soli

2 łyżki syropu klonowego

odrobina oleju kokosowego (około 1/4 łyżeczki)

ziarenka z 1 laski wanilii

40-50g masy marcepanowej

Kaszę płuczemy, zagotowujemy w garnku wodę z mlekiem, szczyptą soli, syropem klonowym i olejem. Do wrzącego płynu dodajemy kaszę i gotujemy ją około 20 minut do miękkości. Wybierzcie kaszę, która łatwo się rozgotowuje, ja mam różne, tzn takie, które mimo długiego gotowania pozostają sypkie (idealne do obiadu) i takie, które szybko miękną i idealnie nadają się do budyniu, kremów i po prostu do blendowania. Ja używam kaszy “Bezgluten”. Jeżeli zajdzie taka potrzeba, to podczas gotowania uzupełniamy płyn. Pod koniec gotowania kaszy ścieramy na tarce marcepan i dodajemy do kaszy. Gdy kasza wchłonie cały płyn, wyłączamy gaz i zostawiamy na około 5 minut kaszę pod przykryciem.

Kaszę blendujemy dokładnie na idealnie gładką masę (chwilkę to zajmuje, ale zróbcie to dokładnie), dodajemy odrobinę mleka, co ułatwi sprawę, dodatkowo mlekiem możemy regulować konsystencję. Jeżeli chcecie możecie dla wzmocnienia smaku dodać więcej masy marcepanowej i dodatkowo ekstrakt migdałowy, likier migdałowy. Przekładamy masę do rękawa cukierniczego i dekorujemy babeczki. Krem po około kilkunastu minutach zastyga, a po godzinie jest już fajnie stabilny 🙂

 

Smacznego!!!

 

 

No Comments

Leave a Comment

Secured By miniOrange