Babka gotowana (bez glutenu, bez masła)

Pamiętam, gdy moja mama przyrządzała babkę gotowaną, to była jedna z moich ulubionych babek w dzieciństwie. Pyszna, mięciutka, wilgotna. Najdelikatniejsza pod słońcem.

Ja, gdy dowiedziałam się o swoich alergiach i nietolerancjach, przez wiele lat nie jadłam takiej babki, bo kiedyś wydawało mi się nie do przeskoczenia aby ucierać ciasto bez masła. No i jak bezglutenowa mąka ma dać taką puszystość? Teraz, gdy od lat już radzę sobie w kuchni bez glutenu, bez mleka, masła i wielu (naprawdę wielu) składników i piekę najróżniejsze ciasta, które wydawały mi się niemożliwe do upieczenia bez glutenu czy masła, to jak najbardziej przyrządzam taki wypiek (chociaż bez pieczenia 😉 ) z super efektem! Moi bliscy, którzy jak ja, pamiętają smak tradycyjnego wypieku, uważają, że jest jeszcze pulchniejsza, mięciutka, prawdopodobnie lepsza niż oryginał. W sumie przyrządza się ją szybko, wcale nie jest to trudna babka, wychodzi pyszna, więc warto!

 

 

 

 

FORMA DO GOTOWANIA BABKI

Pamiętam, że moja Mama pożyczała formę do babki gotowanej od Babci, ponieważ w tamtych czasach było bardzo trudno dostać taką formę od ręki.

Dzisiaj bez problemu dostaniecie taką formę w sklepach AGD, na internecie (tutaj pomocne może być Allegro) za około 30 – 40 zł, a posłuży Wam baaardzo długo. Formy zazwyczaj są wykonane ze stali (jednak są dostępne i inne, ale dużo droższe i nie wydaje mi się aby były lepsze).

Ja używam formę mniejszą – czyli 1,5 litrową, są również dostępne formy duże – 2 litrowe (są i jeszcze większe). Uważam, że taka mniejsza, jest w sam raz. Ja przygotowuję w niej babkę z 6 jajek, ale spokojnie mogłabym i z 7 – też się zmieści. Więc wątpię, abyście potrzebowali większą formę. Przecież na Święta i tak przyrządza się zazwyczaj kilka ciast, a nikt nie lubi, gdy zostaje za dużo.

Czytałam wielokrotnie, że zamiast formy do gotowania babki można użyć zwykłą formę do pieczenia babki, wystarczy przykryć ją folią aluminiową i wszystko wychodzi super. No nie do końca. Po pierwsze forma nie jest wówczas szczelnie zamknięta i skraplająca się para dostaję się do środka. Niestety w takiej domowej konstrukcji, cały czas spada ciśnienie i temperatura, w związku  z czym ryzykujecie zakalcem, niedogotowanym ciastem. Ja takiego sposobu nie polecę.

 

GARNEK

Garnek, w którym będziemy gotować babkę, powinien być wysoki, najwygodniej – jeżeli będzie również dosyć wąski , dlatego oprócz formy trzeba pamiętać aby pasował i on. Tym bardziej polecam mniejszą formę, będzie prościej dopasować odpowiedni garnek (ale i do niej będzie potrzebny dosyć wysoki).

Ja mam przeznaczony do tej babki emaliowany garnek o średnicy 20 cm i wysokości około 17-18 cm. Do takiej babki pasuje super.

Na dno wkładam tetrową pieluszkę, co zapobiega stukaniu formy o dno, a także chroni przed przesuwaniem. Po wstawieniu formy do garnka i zalaniu wodą, na wierzchu babki układam drugą pieluszkę z tetry, delikatnie wsuwając ją również na boki. U mnie to wystarczy aby ustabilizować babkę w garnku.

Można do takiego unieruchomienia użyć tłuczek do mięsa, kamienie polne, ostrzałkę do noży, czy cokolwiek innego, ciężkiego i co zmieści się w garnku razem z formą.

Należy pamiętać również o tym, że babkę gotujemy w garnku przykrytym pokrywką, dlatego forma musi być nieco niższa niż garnek (dodatkowo trzeba czymś babkę obciążyć, a to kolejna warstwa na górze, więc musi być zapas).

 

OLEJ KOKOSOWY ZAMIAST MASŁA 

Przewertowałam około 50 różnych przepisów na babki gotowane. Musiałam po prostu mieć jakiś punkt odniesienia, ale tak bardzo się różniły między sobą, zawierały tak różne proporcje, że postanowiłam, jak zwykle, zrobić wszystko po swojemu. Widziałam przepisy z przewagą skrobi nad mąką pszenną i odwrotnie, z samą skrobią, na budyniach. Były takie, które na taką samą ilość jajek i mąki zawierały 50 g masła, a inne 100, jeszcze inne 250 gramów. Zrobiłam troszkę na czuja, trochę podpierając się starym domowym przepisem.

Zamiast masła użyłam olej kokosowy (oczywiście jak zawsze do pieczenia – rafinowany) w stałej konsystencji, delikatnie miękki, aby łatwiej go było połączyć ze słodzidłem.

Do odmierzania oleju używam miarki 15 ml, odpowiadającej jednej łyżce. Nakładając olej staram się aby miarka była w całości wypełniona olejem po brzegi i z delikatną górką. Piszę o tym, ponieważ olej jest dosyć twardy i mogłoby się zdarzyć, że skrobiąc go ze słoika nałożycie zbyt mało. Przy odpowiedniej temperaturze olej powinien być delikatnie miększy, co ułatwi jego nakładanie.

 

Moja wersja babki gotowanej, zawiera o ponad połowę mniej tłuszczu niż większość znanych mi przepisów, a jest super wilgotna. Dodaję również mniej cukru, moim zdaniem jest wystarczająco słodka.

 

 

 

 

 

Babka gotowana

 

 

Co potrzebujemy (mała forma do babki gotowanej o pojemności 1,5 l)

 

do odmierzania: szklanka = 240 ml, łyżka = 15 ml, łyżeczka = 5 ml

 

6 jajek ( 3 średniej wielkości i 3 duże)

7 pełnych łyżek oleju kokosowego (jak zawsze u mnie do pieczenia – rafinowany)

1/2 szklanki (120 ml) mąki jaglanej (Grano)

1/2 szklanki (120 ml) mąki ryżowej (Balviten)

1/4 szklanki (60 ml) skrobi ziemniaczanej (Bio Planet)

1/8 szklanki (30 ml ) skrobi z tapioki (Bio Planet)

1/2 szklanki cukru trzcinowego drobnego

1 łyżka cukru waniliowego z dowolnego słodzidła (np. erytrytolu)

2 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia z sodą i kamieniem winnym

2 szczypty soli

2 łyżki (30 ml) rumu (można również użyć Amaretto, Malibu)*

1,5 łyżeczki (7,5 ml) soku z cytryny do białek i 1 łyżka (15 ml) do żółtek

 

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

*Dodatek alkoholu nie występuje tutaj wyłącznie w celu podniesienia smaku, a również pomaga ciastu lepiej i równo rosnąc, dzięki niemu jest również o wiele pulchniejsze.

 

 

Co robimy:

 

1. Do dużego (wysokiego) garnka wkładamy na dno tetrową pieluszkę lub ściereczkę. Wstawiamy pustą formę na babkę i nalewamy wodę do 2/3 wysokości babki. Wodę zagotowujemy.

(Można nalać również wodę (wrzącą) w momencie gdy będziemy wstawiać zamkniętą formę z ciastem do garnka.)

Formę wyjmujemy i wycieramy. Bardzo dokładnie natłuszczamy ją w środku olejem koksowym (również pokrywkę). Niczym nie posypujemy. Odstawiamy.

 

2. Mąki przesiewamy dwukrotnie razem z proszkiem do pieczenia. Dodajemy szczyptę soli. Odstawiamy.

 

3. Jajka rozdzielamy gdy są zimne (wówczas łatwiej jest oddzielić białko od żółtka). Żółtka odstawiamy na 20 minut, aby ogrzały się do temperatury pokojowej. Białka (najlepiej w stalowej misce) chowamy do lodówki.

 

4. Olej kokosowy (najlepiej aby był dosyć miękki, wówczas będzie szybciej i prościej) ucieramy razem z cukrem trzcinowym – używamy tutaj końcówki miksera jak do ubijania jajek, dzięki czemu masa będzie bardziej puszysta. Najpierw na małych obrotach, później, gdy składniki zaczną się łączyć, na większych. Gdy cukier już nie będzie widoczny, a masa jednolita i puszysta, dodajemy domowy cukier waniliowy i ucieramy/ ubijamy dalej.

Następnie do masy dodajemy po jednym żółtku. Gdy już wszystkie żółtka połączą się z masą olejowo-cukrową, dodajemy powoli rum oraz sok z cytryny, cały czas miksujemy.

Dodajemy po łyżce mąki z proszkiem. Każdą kolejną dodajemy, gdy poprzednia zniknie w masie.

Odstawiamy miskę z ucieraną masą.

 

5. Wyjmujemy białka z lodówki, dodajemy do nich porządną szczyptę soli.

Jeżeli nie macie drugiego kompletu ubijaczek do białek (lub jak ja drugiego miksera), to musicie przed ich ubiciem, dokładnie umyć końcówki i dobrze wytrzeć do sucha. Ubijamy białka na sztywną, lśniącą pianę. Gdy już osiągnie pożądaną konsystencję, dodajemy sok z cytryny i ubijamy chwilkę.

Za pomocą silikonowej łopatki przekładamy odrobinę białka i łączymy delikatnie z masą. Dodajemy białka w kilku porcjach, starając się połączyć je tak, aby nie stracić pęcherzyków powietrza.

 

6. Ciasto przekładamy do natłuszczonej formy, wyrównujemy powierzchnię i zamykamy.

Wstawiamy formę do wrzącej wody w garnku (tutaj można na sekundę wyłączyć palnik – wtedy forma się nie kiwa na boki). I ważne – obciążamy czymś formę aby nie skakała na boki i nie przechylała się podczas gotowania, ponieważ babka nie ugotuje się równomiernie i będzie krzywa po wyjęciu jej z formy. Nakrywamy garnek pokrywką i doprowadzamy wodę ponownie do wrzenia. Zmniejszamy płomień i gotujemy na wolnym ogniu (woda ma się gotować, delikatnie bulgotać, ale nie wrzeć) 1,5 godziny.

 

7. Ostrożnie wyjmujemy babkę z wody i zdejmujemy z niej wieczko. Wstawiamy na 5-10 minut z powrotem do ciepłej wody (ale już wyłączamy palnik). Następnie wyjmujemy i studzimy około 10-15 minut. Przechylamy i wyjmujemy babkę. Jeżeli forma była dobrze natłuszczona, babka powinna dosłownie sama wyjść z formy, ewentualnie można podważyć brzegi cienkim nożem.

Odstawiamy do ostudzenia. Ja jem ją już po około 30-40 minutach 🙂 a nawet, lubię, gdy jest jeszcze delikatnie letnia. Oczywiście można konsumować ją później, po całkowitym ostudzeniu.

 

Dekorujemy dowolnie (lukrem, pudrem, roztopioną czekoladą) lub zostawiamy bez dodatków. Moim zdaniem jest tak smaczna, puszysta, że absolutnie nie potrzeba żadnych dodatków.

Babkę przechowujemy w szczelnym pojemniku na ciasto. Zachowuje wilgoć i puszystość kilka dni, jednak u nas znika po 2-3 zawsze 🙂 .

 

Smacznego!

 

 

 

 

4 komentarze

  • Ela Kwiecień 20, 2019 at 3:24 pm

    Robiłam ją już dwukrotnie, za każdym razem wyszła idealnie. Jest bardzo wilgotna, puszysta i bardzo smaczna. Ciężko się zorientować, że nie ma tutaj glutenu i masła. Mam porównanie, bo w przeszłości piekłam (gotowałam) taką babkę z “tradycyjnymi” składnikami.
    Super!

    Reply
    • Eat It Clean Kwiecień 20, 2019 at 6:36 pm

      Bardzo się cieszę, że smakuje!

      Reply
  • Maria Kwiecień 22, 2019 at 7:55 am

    Cudowna babka. Zdecydowanie świetnie wyważone proporcje. Robiłam nie raz babkę ze zwykłą mąką i masłem (nie mam celiakii więc mogę jeść gluten) , ale ta smakowała mi bardzo i jest wilgotna, puszysta od piątku, a dziś już poniedziałek wielkanocny. W ogóle nie zmieniła smaku. Dziękuję i zrobię jeszcze nie raz! Pójdę za poradą i dodam następnym razem Malibu. Dam znac jak wyszlo.

    Reply
    • Eat It Clean Kwiecień 22, 2019 at 7:19 pm

      Bardzo się cieszę i dziękuję za miłe słowa. To tylko utwierdza mnie w dalszej pracy nad przepisami bez mleka i glutenu 🙂

      Reply

Leave a Comment