Bezglutenowe kruche ciasteczka z dżemem malinowym bez cukru (bez mleka, bez jajek)

Zostałam poproszona o przygotowanie ciasteczek na Walentynki. Nie będę ukrywać, że nie lubię tego święta i nie obchodzimy go w domu, ponieważ wychodzę z założenia, że miłość należy okazywać sobie codziennie i absolutnie nie godzę się na jej komercjalizowanie. Jednak szanuję to, że każdy ma swoje, indywidualne podejście do wszystkich sfer życia i chce obchodzić ten dzień z dużą ilością serduszek, róż i innych akcentów z serii “love” 🙂 . No i poza tym, każda okazja jest dobra, żeby zjeść coś dobrego!

Stworzyłam więc kolejną wersję ciasteczek Linzer, tym razem nieco inne ciasto od poprzednich, dżem wykonałam z malin, bez cukru, taki szybki, prosty, aby tylko nadawał się do nadzienia, ale również żeby fajnie wpisywał się w to Święto, a kolor malin, ich słodycz i kształt serduszka, sprawiają, że ten owoc chyba idealnie się do tego celu nadaje 🙂 . Samo ciasto wzbogaciłam o smak cytrusowy, uznałam, że to połączenie z malinami będzie pięknie się uzupełniać.

Wbrew pozorom, ten przepis jest bardzo prosty i chociaż te ciasteczka mogą wydawać się skomplikowane w przygotowaniu i wymagające jakiegoś kunsztu czy talentu, absolutnie tak nie jest 🙂 Sprawdźcie sami jakie to proste!

 

 

 

 

Dżem malinowy

 

Co potrzebujemy:

180 g malin (użyłam mrożonych)

70-90 g erytrytolu

jabłkowa pektyna naturalna (ilość według instrukcji na opakowaniu, około 1/5 opakowania przeznaczonego na 1 kg owoców)

odrobina soku z cytryny

 

Co robimy:

Maliny przekładamy do garnka, dodajemy do nich kilka kropli soku z cytryny, dodałam sok z 1 grubszego plastra. Po chwili dodajemy erytrytol i mieszając od czasu do czasu, czekamy aż maliny się zagotują i zaczną się rozpadać. Gdy będą już całkowicie miękkie, a erytrytol się rozpuści, zestawiamy garnek z ognia. Maliny można dodatkowo zblendować lub od razu przetrzeć przez sitko – do tych ciasteczek zdecydowanie bardziej pasuje dżem bez pestek, gładki. Ponownie stawiamy garnek z przetartymi już malinami na palniku i zagotowujemy. Dodajemy do całości pektynę (użyłam naturalnej pektyny jabłkowej), mieszamy i chwilę gotujemy, nie za długo. Dżem przekładamy do wyparzonego słoiczka, stawiamy do góry dnem, studzimy i przechowujemy w lodówce. Jeżeli chcecie aby dżem dłużej postał w dobrej formie, należy go zapasteryzować. Możecie w ten sposób przygotować również większą ilość dżemu, ja podaję ilość, która powinna wystarczyć do przygotowania ciasteczek.

 

Gdy mamy już przygotowany dżem, możemy zabrać się za upieczenie ciasteczek.

Dżem można też zagęścić używając agaru zamiast pektyn.

 

 

 

 

Cytrusowe kruche ciasteczka

 

To ciasto nie zawiera jajek, glutenu i produktów mlecznych, w tym masła. Ma jednak fajną kruchą konsystencję, musicie jedynie zadbać o to, aby było “w sam raz”, czyli po połączeniu się składników jego konsystencja musi być lepka, a po schłodzeniu i przed rozwałkowaniem musicie otrzymać miękkie i plastyczne ciasto, w przeciwnym razie, po upieczeniu ciasteczka będą za suche. Nie może być jednak zbyt lepiące, ponieważ ciasteczka podczas pieczenia stracą kształt. Jak sobie z tym radzić, podaję instrukcje pod przepisem.

 

 

Na ciasto potrzebujemy:

Co potrzebujemy:

(szklanka = 240 ml, łyżka =15 ml)

1 szklanka mąki jaglanej (Grano)

1/2 szklanki mąki ryżowej (Balviten)

1/2 szklanki skrobi ziemniaczanej (Bio Planet)

1/4 szklanki skrobi z tapioki (Bio Planet)

łyżeczka domowego “cukru” waniliowego z dowolnego słodzidła

1/3 łyżeczki soli

1/2 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia z sodą i kamieniem winnym

5 pełnych łyżek oleju kokosowego w stałej konsystencji

80 ml mleka kokosowego rzadkiego z kartonika (Eco Mil bez cukru)

3/4 łyżeczki żelatyny

6-7 łyżek erytrytolu /cukru trzcinowego lub innego słodzidła

opcjonalnie kilka kropli ekstraktu z wanilii 100% i/lub cytrynowego 100%

po 1 łyżeczce suszonej skórki cytrynowej i pomarańczowej (Kotanyi)

ewentualnie 1-2 łyżeczki syropu klonowego (gdyby ciasto było zbyt suche)

 

 

Co robimy krok po kroku:

Do miski przesiewamy mąki, dodajemy proszek do pieczenia, sól. Skórkę pomarańczową i cytrynową mielimy w młynku na proszek, dodajemy do mąk. Mieszamy i odstawiamy na bok.

Cukier i żelatynę mielimy w młynku na proszek.

Olej podgrzewamy do rozpuszczenia. Do ciepłego dodajemy mleko kokosowe, ekstrakt waniliowy i cytrynowy oraz cukier z żelatyną. Mieszamy bardzo dokładnie aż całość będzie jednolita bez grudek.

Mieszankę dodajemy do miski z mąkami. Mieszamy wszystko najpierw łyżką, następnie wyrabiamy rekami jednolite, nieco lepkie ciasto. Formujemy placek i spłaszczamy ciasto (wówczas szybciej się chłodzi). Zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na około 10 do 15 minut.

W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 165 stopni, a blachę wykładamy papierem do pieczenia.

 

Wyjmujemy ciasto z lodówki i odkrawamy około 1/3, resztę zawijamy z powrotem w folię.

Przygotowujemy dwa większe kawałki folii spożywczej – pomiędzy nimi będziemy wałkować ciasto na stolnicy.

Ciasto wałkujemy na grubość około 5 mm. Taka grubość jest najbardziej optymalna. Wycinamy dowolne kształty. Połowa ciastek ma być “cała”, a połowa z dziurką, serduszkiem, czy innym wzorkiem po środku.

Ciasteczka nie rosną bardzo, jednak zachowujemy odstępy między nimi, układając je na blasze. Pieczemy je na środkowym poziomie piekarnika około 6-7 minut. Wyjmujemy z piekarnika i nie ściągamy ich od razu z blachy, odczekujemy 1-2 minuty i możemy je już zdjąć i studzić.

 

 

Moja rada – wytnijcie najpierw wszystkie kształty bez pustego środka – tak łatwiej przenosi się ciastka z folii na blachę, wycinajcie te środkowe części dopiero na blasze. Przy przenoszeniu dobrze jest posłużyć się szerokim nożem lub łopatką do ciasta, aby “po drodze” nie popsuć ciastek.

Dodatkowo radzę Wam po wycięciu kształtów, nie wyjmować ciastek z całości rozwałkowanego ciasta, a najpierw delikatnie odciągnąć nożem od nich wolne brzegi i dopiero podważać wycięte ciastka i wówczas przenosić je na blachę.

 

Jeżeli ciasto podczas ponownego wałkowania zacznie się kruszyć, dobrze jest dodać nieco syropu klonowego (ciemny czy jasny, nie ma to znaczenia) i ponownie zagnieść ciasto. Nie przesadzajcie jednak z ilością, lepiej jest dodać za mało niż za dużo 🙂 Gdyby jednak się “chlusnęło”, to można podsypać skrobią z tapioki i znowu zagnieść. Można również dodać nieco więcej oleju kokosowego (należy pamiętać, że każda mąka różnie chłonie płyny), ponieważ ciasto musi być miękkie, nie może być zbyt suche – po upieczeniu otrzymamy wówczas zbyt suche ciasteczka. Czasami jednak wystarczy chwilkę “pognieść” ciasto w dłoniach, aby nabrało bardziej plastycznej konsystencji.

Oczywiście w odwrotnej sytuacji, gdyby ciasto po wyjęciu z lodówki było zbyt mokre – podsypujemy je mąką lub dodajemy do ciasta nieco skrobi z tapioki i lekko zagniatamy.

 

 

Składanie ciasteczek:

 

Gdy mamy już przygotowany dżem, upieczone i wystudzone ciasteczka, wystarczy je złożyć w całość 🙂 . Te ciasteczka, które mają wycięte serduszka – czyli te z “okienkiem”, rozkładamy na papierze do pieczenia. Posypujemy je delikatnie pudrem ze zmielonego erytrytolu (lub innego słodzidła).

Dżem podgrzewamy (ciepły pozwoli skleić nam ciastka).

Następnie te części, które będą stanowić dno ciastka (bez dziurki/serduszka) smarujemy cienką warstwą dżemu i na wierzchu umieszczamy ciasteczko “z okienkiem”, delikatnie dociskamy, ale uwaga, aby się nie złamało. Nie polecam nakładać zbyt dużo dżemu, ponieważ może wyciec bokiem. Zawsze lepiej jest nałożyć za mało i dodać już po złożeniu w miejsce serduszka (wyciętej części). Ja smaruję całość cienką warstwą, to wystarczy aby się skleiły, natomiast po złożeniu, przy pomocy małej łyżeczki, ostrożnie dodaję nieco dżemu w “okienko”.

Gdy dżem wystygnie, ciastka powinny być już sklejone.

Przechowujemy je w szczelnie zamkniętym pojemniku. Ponieważ nie pasteryzuję tak małej ilości dżemu, a sam w sobie nie zawiera cukru, który by go konserwował, to na drugi dzień umieszczam pojemnik z ciasteczkami w lodówce.

 

No Comments

Leave a Comment