Bułki z banana z nadzieniem bananowo-czekoladowym (paleo, wegańskie)

 

 

To, że lubię kombinować z bułeczkami, to już przeglądając mojego bloga, mogliście nie raz się zorientować 🙂 lubię taką formę wypieku, bo łączy w sobie słodką przyjemność i posiłek z dobrych składników. Co pomaga oszukać się troszkę, jem słodkie. Ale dobrze wiemy z czego przygotowaliśmy nasz wypiek, co zawiera, jakie składniki, więc ulga jest, prawda? 😉 A czemu by sobie trochę nie umilić życia?! Jedzenie jest po to, aby nas odżywiało, ale nie myślmy o nim tylko w taki sztywny sposób! Wyluzujmy, jedzenie ma też sprawiać nam przyjemność! Mamy się nim delektować, napawać smakami, odczuwać radość. Jedzenie to nie tylko jajecznica i schabowy. Serio, cieszmy się jedzeniem, zamiast traktować posiłek tylko jako zbiór węgli i białka… kalorie… witaminy. Nie zrozumcie mnie źle, to wszystko jest mega istotne, ale nasza radość i przyjemność też! A jak jest legalna, to już w ogóle nie widzę problemu 😀

 

No, Kochani, to co, robimy bułeczki? A jak, są z banana!! Z mąki kokosowej, kasztanowej i tapioki…. z czeko…czeko…czekoladą!

Tak jak mięta pasuje do malin, cynamon do jabłek, to chyba połączenie banana i czekolady, to jakiś kosmiczny mus! Ciemna czekolada i banany, to dla mnie połączenie idealne i nierozerwalne jak Bonnie i Clyde, jak Pieprz i Sól, jak jeansy i biały t-shirt! To się po prostu jakoś idealne uzupełnia 🙂 I mówię to ja, osoba, która czekoladocholikiem wcale nie jest 🙂 Ale wystarczy wyobrazić sobie bananowe bułeczki z nadzieniem bananowo-czekoladowym w środku, aby zrozumieć mój zachwyt 🙂

 

Co musimy przygotować:

3 banany (najlepiej dojrzałe, w tym jeden żółty – dojrzały, ale taki co ma sporo skrobi i dwa bardziej dojrzałe, najlepiej jeden lekko czarny 🙂 ) – zdjęcie powyżej pokazałam Wam o jakie stopnie dojrzałości mi chodzi

6 łyżek mąki kokosowej

5 łyżek mąki kasztanowej

5 łyżek skrobi z tapioki

3 łyżki syropu klonowego

1/4 łyżeczki sody

3/4 łyżeczki cynamonu cejlońskiego

+ 4 kostki gorzkiej czekolady dobrej jakości

 

 

Banany obieramy, z jednego z nich (najlepiej tego najmniej dojrzałego) odkrawamy 8 równych plasterków około 1 cm szerokości. Resztę ugniatamy widelcem, dodajemy syrop klonowy i gnieciemy aż masa będzie jednolita, ale nie pomagamy sobie blenderem, lepiej sprawdzi się miska+widelec.

Następnie mieszamy wszystkie mąki, sodę i cynamon. Dodajemy je do naszej papki. Pamiętajcie, że ze względu na wielkość bananów, być może trzeba będzie użyć więcej mąki. Naszą masę odstawiamy na około 10 minut, lekko zgęstnieje, ale nadal jest dosyć płynna. Taka ma być!

W między czasie nastawiamy piekarnik na 180 stopni na termoobieg. A blachę wykładamy papierem do pieczenia i delikatnie podsypujemy mąką (jaglana, ryżowa, kokosowa).

Dzielimy masę na 4 równe części. Każdą ugniatamy w rączkach tworząc mały placek, na środek którego układamy 2 plasterki banana, a na nie kostkę czekolady. Boki delikatnie układamy do środka, tworząc coś na kształt bułki. Układamy je na blasze, poprawiając jeszcze lekko kształt – lepiej gdy bułka jest wyższa i nie jest płaska.

Pieczemy około 40 minut. Sprawdzamy jak się bułeczki mają i pod koniec pieczenia możemy przykryć papierem, aby zbytnio się nie rumieniły.

Po wyjęciu studzimy chwilkę na papierze, po chwili zdejmujemy i studzimy już na kratce. Ja swoje zazwyczaj robię dzień wcześniej, po czym wkładam po ostudzeniu do lodówki. W pierwszy dzień są bardzo chrupiące, ale na drugi, odpowiednio przechowane, też! A do tego fajnie się “ściągną” w chłodzie.

Nie jestem pewna, tylko czy coś zostanie, aby móc schować w lodówce… za pierwszym razem, wszystkie zostały zjedzone jeszcze ciepłe 😉

 

Smacznego!!!

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

2 komentarze

  • Ela Wrzesień 18, 2017 at 8:12 am

    Te zdjęcia i tak klarowny przepis zachęca, by piec tak wspaniale bułeczki 😊☺

    Reply
    • Eat It Clean Wrzesień 18, 2017 at 5:31 pm

      Dziękuję pięknie za miłe słowa Elu 🙂

      Reply

Leave a Comment