Chlebek bananowy (bez glutenu, bez mleka)

Jakieś 2-3 lata temu przechodziłam niezła fazę na chlebki bananowe. Piekłam ich mnóstwo. Wymyślałam ciągle nowe, zawsze bez glutenu i mleka, ale w różnych kombinacjach, z różnymi mąkami, różnymi proporcjami, z jajkami i bez, z czekoladą, z jabłkiem, kakao, kokosem czy migdałami. Piekłam takie z kruszonką, dodawałam różne polewy na wierzch. Przepisów stworzyłam mnóstwo, nie liczyłam dokładnie, ale szacuję, że ponad 30… Jeszcze w czasach gdy bloga nie było, a istniał tylko Instagram, pokazywałam kilka wypieków i różne wersje.

Później przyszedł moment, że chlebki zostały wyparte przez muffinki. Bo łatwo je zabrać ze sobą, bo szybciej się pieką. Jednak chlebek, to chlebek. Inna konsystencja, inna forma. Mimo że dosyć często piekę babeczki (wiele przepisów na nie znajdziecie na blogu), to wracam do moich ulubionych chlebków. I chociaż nigdy nie potrafiliśmy zdecydować, który jest najlepszy, to chyba ten dzisiejszy jest jednym z tych ekstra. Jest, jak przystało na chlebek bananowy, wilgotny, ale nie jest tak zbity jak pozostałe. Wyróżnia się zdecydowanie większą puszystością i lekkością.

 

Do wypieku tego chlebka używam zazwyczaj dojrzałych, ale nie przejrzałych – kompletnie czarnych bananów. Czyli wybieram te żółte z małymi plamkami, już słodkich, ale zawierających jeszcze trochę skrobi. Wówczas chlebek nie jest może tak słodki jak przy użyciu tych bardzo mocno dojrzałych/przejrzałych, ale odrobina dodatkowej skrobi w żółtych bananach sprawia, że ciasto ma świetną konsystencję. Jednak możecie użyć również czarne banany, wyglądające jak kompletne nieszczęście 😉 W obu przypadkach chlebek wychodzi bardzo smaczny. Nie polecam jedynie używać niedojrzałych, jeszcze twardych bananów, ponieważ z nimi nigdy ciasto nie wychodzi smaczne.

 

 

 

 

Chlebek bananowy

 

 

Co potrzebujemy (na keksówkę 12 x 25 cm):

(szklanka = 240 ml, 1/8 szklanki = 30 ml, 1 łyżka = 15 ml)

 

3 większe banany (dojrzałe, żółte z plamkami, ale niekoniecznie przejrzałe) + opcjonalnie jeden dodatkowy na wierzch

1/3 szklanki (80ml) płynnego oleju kokosowego

1/2 łyżeczki sody

1 łyżeczka bezglutenowego proszku do pieczenia z sodą i kamieniem winnym

3/4 szklanki mąki ryżowej (Balviten)

1/2 szklanki mąki jaglanej (Grano)

1/4 szklanki skrobi ziemniaczanej (Bio Planet)

1/8 szklanki skrobi z tapioki (Bio Planet)

2 szczypty soli

1/2 szklanki erytrytolu / cukru trzcinowego

1 łyżka  syropu klonowego typu C

sok z 1 dużego plastra cytryny o grubości około 2 cm

1 średniej wielkości (lub duże) jajko i 2 mniejsze

1 łyżeczka domowego “cukru” waniliowego z dowolnego słodzika (np. erytrytolu) lub ziarenka z małej laski wanilii

1 łyżeczka z górką cynamonu cejlońskiego

1/3 łyżeczki mielonych goździków

 

Składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

 

 

Co robimy:

Nagrzewamy piekarnik na 175 stopni (grzanie góra – dół).

Formę keksową wykładamy papierem do pieczenia.

Do dużej miski wkładamy pokrojone banany, jedno średniej wielkości jajko i 2 żółtka z mniejszych jajek oraz szczyptę soli. Białka z dwóch jajek umieszczamy w osobnej stalowej misce, dodajemy szczyptę soli i chowamy do lodówki.

Banany z jajkiem i żółtkami blendujemy przy pomocy blendera ręcznego. Dodajemy olej oraz syrop klonowy. Blendujemy. Następnie dodajemy wybrane słodzidło, wanilię, blendujemy ponownie.

Do masy przesiewamy mąki, proszek, sodę, cynamon oraz goździki wszystko dokładnie mieszamy szpatułką, aż masa będzie jednolita, a wszystkie składniki się połączą.

Wyjmujemy białka z lodówki, ubijamy je mikserem na sztywną, lśniącą pianę. Często pytacie mnie kiedy wiadomo, że piana z białek jest już ubita. Musi być bardzo sztywna, a gdy odwrócicie miskę zauważycie, że dosłownie “trzyma się” dna i nie wypadnie :). Porządnie ubite białka dodajemy do masy, wyciskamy sok z cytryny (użyjcie sitka, pestki w cieście to masakra). Mieszamy do połączenia się składników.

Całość przelewamy do przygotowanej wcześniej formy keksowej. Mi bardzo podoba się trend z układaniem po środku przekrojonego banana, ale jest to opcjonalne.

Keksówkę wstawiamy do piekarnika i pieczemy ciasto na kratce (nie na blasze) na środkowym poziomie piekarnika około 50 – 60 minut. U mnie zazwyczaj trwa to około 52 minut. Należy tradycyjnie sprawdzić stan upieczenia patyczkiem.

Wyjmujemy ciasto z piekarnika, studzimy na kratce w formie. Kroimy po całkowitym ostudzeniu.

 

Dodatkowo: Do ciasta możecie dodać suszoną żurawinę, siekane orzechy włoskie czy pekan, migdały, posiekaną czekoladę. Takie dodatki wzbogacają smak i dodatkowo zmieniają bazowe ciasto w troszkę inną wersję. Jeżeli zdecydujecie się na dodanie suszonych owoców, orzechów czy czekolady, to najlepiej wmieszać je do ciasta przed dodaniem białek i soku z cytryny.

 

 

 

 

No Comments

Leave a Comment