Cudownie puszyste i wilgotne pieczone donaty (bez glutenu, bez mleka)

Donaty pieczone nie smakują jak te smażone w głębokim tłuszczu, tutaj nie ma co ukrywać. Mi to absolutnie nie przeszkadza, ponieważ należę do tej grupy osób, którym te smażone przysmaki karnawałowe niekoniecznie pasują. Jednak w wersji pieczonej, to już zupełnie inna bajka 🙂 Te uwielbiam! Odkąd posiadam foremki do pieczenia donatów, ciągle kombinuję z nowymi przepisami i przyznam, że ta forma wypieku bardzo mi odpowiada.

Na blogu znajdziecie już kilka przepisów na pieczone donaty bez glutenu i mleka. A dzisiaj kolejny, jeden z moim ulubionych. Chociaż ciężko wybrać te “naj”, bo wszystkie mają swój niepowtarzalny charakter, to jednak te piekę najczęściej. Są niewiarygodnie smaczne 🙂 super puszyste, wilgotne, mięciutkie, jak dla mnie idealne!

 

 

 

Pieczone Donaty

 

Co potrzebujemy (na 9 bardzo dużych donatów):

 

(szklanka = 240 ml, łyżka = 15 ml, łyżeczka = 5 ml)

Moja forma na donaty jest wykonana z grubego silikonu (mam również inną, z cieńszego, ale w tej zdecydowanie lepiej się piecze) i posiada 9 dużych otworów na donaty – o średnicy 8 cm i głębokości około 2,5 cm.

 

Suche składniki:

3/4 szklanki mąki jaglanej (Grano)*

3/4 szklanki mąki ryżowej (Balviten)*

3 łyżki skrobi z tapioki (Bio Planet)

1/4 – 1/3 szklanki cukru trzcinowego/kokosowego/erytrytolu

2 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia z sodą i kamieniem winnym

szczypta soli

1/2 łyżeczki mielonej wanilii

1-2 łyżeczki suszonej, granulowanej skórki pomarańczowej (Kotanyi)

 

* Mąkę jaglaną można zastąpić mielonymi migdałami (lub mąką migdałową), z brązowego ryżu albo mąką owsianą. Wówczas zmniejszamy ilość skrobi do 2 łyżek. Wypiek wychodzi cięższy, bardziej “dekadencki”, ale również smaczny. Ja jednak wybieram wersję z mąką jaglaną 🙂 Mąkę ryżową również można zastąpić inną, jednak jeżeli możecie ją jeść, to nie zmieniajcie jej na inną, ponieważ dzięki niej wypiek jest lżejszy i super puszysty.

 

Mokre składniki:

2 średniej wielkości jajka

1 niewielki banan (dojrzały)

4 łyżki (60 ml) płynnego oleju kokosowego

1/2 szklanki mleka migdałowego

 

Piekarnik nagrzewamy do 175 stopni.

Mąki przesiewamy. W misce mieszamy wszystkie suche składniki.

W naczyniu blendera umieszczamy jajka (używam tutaj blendera ręcznego) i rozbijamy je aż masa się lekko napowietrzy i jajka będą jasne. Dodajemy pokrojonego banana, olej kokosowy i mleko migdałowe, blendujemy całość dokładnie.

Mokre składniki wlewamy do suchych i dokładnie mieszamy do połączenia się obu mas.

Formę na donaty kładziemy na kratkę, na której będziemy je piec. Przygotowujemy woreczek strunowy i napełniamy go masą. Wyciskamy ciasto do otworów na donaty do około 2/3 wysokości. Można tę czynność wykonać za pomocą łyżki (wówczas około 2 porządne łyżki wychodzą na 1 donata), jednak przy pomocy woreczka jest wygodniej. Wyrównujemy powierzchnię donatów lekko zwilżoną łyżką lub dłonią.

Umieszczamy kratkę na środkowym poziomie piekarnika i pieczemy donaty około 20-22 minuty, ja piekę 21 minut i około 1 minutę trzymam je w wyłączonym piekarniku z otwartymi drzwiczkami.

Wyciągamy formę z piekarnika i studzimy w niej donaty na kratce.

 

Po ostudzeniu delikatnie wyciągamy je z otworów i dekorujemy pudrem z erytrytolu lub dowolną polewą.

 

Mi najlepiej smakują pierwszego i drugiego dnia, chociaż wytrzymają dłużej. Przechowujemy w szczelnym pojemniku.

 

 

Polewa czekoladowa

 

Polecam wykonać prostą polewę czekoladową, która fajnie pasuje do skórki pomarańczowej i zdecydowanie jest moją ulubioną.

Potrzebujemy:

100-150 g gorzkiej czekolady (w zależności jak dużo chcemy uzyskać polewy)

1 łyżeczka ciemnego syropu klonowego

1 – 1,5 łyżeczki oleju kokosowego

 

Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej, pamiętając o tym, żeby masa absolutnie nie zaczęła wrzeć. Musimy czekoladę cały czas mieszać, ewentualnie kilkukrotnie ściągamy ją znad garnka z wodą na kilka sekund, po czym znowu stawiamy nad parą (po to aby czekolada nie zrobiła się zbyt gorąca). Ja zazwyczaj nie rozpuszczam jej w 100%, tylko tak w 80-90%, pozostałe nie do końca rozpuszczone kawałki, mieszam szybko i reszta gorącej masy pomoże w rozpuszczeniu pozostałych. Wszystko to po to, żeby czekolada pozostała błyszcząca po zgęstnieniu. Do ciepłej czekolady dodaję nieco oleju kokosowego i syrop klonowy, mieszam dokładnie.

Każdego donata maczamy w czekoladzie i odstawiamy na kratkę aby czekolada ostygła.

 

 

“Oszukany Lukier”

 

Zamiast polewy czekoladowej możemy przyrządzić oszukany lukier. Oszukany, ponieważ możemy go przyrządzić z erytrytolu lub innego, odrobinę lepszego słodzidła niż cukier rafinowany. Pamiętajcie tylko o tym, aby “cukier”, którego używacie był w kolorze białym, chyba że macie ochotę przyrządzić taki w kolorze karmelowym, to cukier kokosowy czy trzcinowy dobrze się tutaj sprawdzą.

 

Podstawowa wersja to około 1-1,5 szklanki pudru z erytrytolu wymieszane z kilkoma łyżeczkami wody – do uzyskania pożądanej konsystencji.

Gdy naleje nam się zbyt dużo wody – dodajemy więcej pudru, gdy ciągle lukier jest zbyt gęsty, dodajemy wodę. Najprostsza polewa na świecie 🙂

 

Można również przyrządzić inne wersje smakowe lukru:

 

lukier cytrynowy lub cytrusowy – po prostu zamiast wody dodajemy sok z cytryny, który można zastąpić (lub połączyć) sokiem z limonki, grejpfruta, mandarynki czy pomarańczy

lukier różany/kwiatowy – jako płyn używamy wodę różaną, lub w wersji delikatniejszej – woda różana wymieszana ze zwykłą wodą; zamiast wody różanej można dodać wodę z kwiatów pomarańczy czy wodę lawendową – te kwiatowe cuda uczynią z lukru wspaniałą, aromatyczną polewę, która nada całości niepowtarzalnego charakteru

polewa klonowa – używamy tutaj syropu klonowego, możecie dodać również odrobinę cynamonu lub imbiru dla podkreślenia smaku, a jako “puder” wykorzystać cukier trzcinowy lub mocno karmelowy w smaku – cukier kokosowy

kolorowy lukier – tutaj możliwości jest bez liku – wszelkie soki : buraczkowy, żurawinowy, porzeczkowy, malinowy nadadzą pięknego koloru. Ale zamiast soku można do “cukru pudru” dodać nieco kolorowego proszku w postaci: herbaty matcha (zielonej lub niebieskiej), kurkumy, sproszkowanych kwiatów fiołkasproszkowanego buraka, owoców liofilizowanych (maliny, truskawki, mango…) zmielonych w młynku na proszek. Wówczas możemy uzyskać piękne kolory, można je także cieniować, stopniując ilość dodanego barwnika

 

 

 

 

No Comments

Leave a Comment