Cukiniowe babeczki a’la pizza (paleo, bezglutenowe)

Niech pierwszy podniesie rękę ten, kto nie lubi pizzy 😉 skoro nikt się nie zgłosił, to małe co nieco na szybko. Pizza, ale w zdrowszej wersji. Bez glutenu, nabiału. Mini forma babeczki – w sam raz na wynos. Idealna propozycja do pracy czy szkoły, do tego super smakuje i na ciepło i na zimno. Jak to w tego typu przepisach – dodatki są tak naprawdę dowolne. Ja uwielbiałam zawsze pizzę z ananasem (tak wiem, to profanacja włoskiej pizzy) i tuńczykiem. Użyjcie jednak takich dodatków jakie lubicie najbardziej, albo tego, co aktualnie znajduje się w lodówce, sprawdzą się wszelkie resztki i końcówki wędlin czy warzyw.

Najważniejsze, to przemycić smak pizzy 🙂 Dobrą robotę robią tutaj przyprawy, sos. Kuchnia włoska (wielokrotnie pisałam, że moja ulubiona) jest stosunkowo łatwa do podrobienia. Można na jej bazie, z dania powszechnie uważanego za niezdrowego, stworzyć coś wyśmienitego i całkiem fit ;).

A więc zabieramy się do pracy!

 

Co potrzebujemy (na 4 duże lub 6 mniejszych):

 

Ciasto na babeczki:

1 średnia cukinia

2 łyżki suszonego oregano

suszony czosnek, tymianek, sól morska

2 łyżki mąki kokosowej

4-5 łyżek skrobi z tapioki

1 łyżka nieaktywnych płatków drożdżowych

2 łyżki mleka migdałowego lub kokosowego (rzadkiego z kartonika)

 

Na sos:

4-5 łyżeczek koncentratu pomidorowego, gęstego bez dodatków, użyjcie taki dobrej jakości, wpłynie to na smak całości

łyżka suszonego oregano

łyżeczka suszonej natki pietruszki

do smaku: suszony czosnek, suszona cebulka, tymianek, pieprz, sól morska, mielona papryka, pomidory suszone w proszku, suszona bazylia

1/2 łyżeczki ciemnego syropu klonowego

 

Dodatki:

Możecie dać wszystko co lubicie na pizzy, mogą to być pieczarki, cebula, chorizo, dobrej jakości szynka, ryba, szpinak, suszone pomidory, a także kawałki mięsa, które zostały z wczorajszego obiadu, jeżeli jecie nabiał – mozzarella lub inny ser.

Ja dodałam: pokrojonego w drobną kostkę świeżego ananasa (1,5 plastra), oliwki pokrojone w plastry, mały słoik filetów tuńczyka.

 

Co robimy:

Cukinię obieramy, przecinamy na pół i każdą połowę również na pół. Wycinamy środki z pestkami, chodzi o tą gąbczastą część, w której są pestki. Ścieramy na tarce na drobnych oczkach. Porcjami odciskamy cukinię z soku, bardzo bardzo dokładnie. Dodajemy mąki, oregano, płatki drożdżowe, pozostałe przyprawy  i mieszamy. Następnie dodajemy łyżkę mleka kokosowego (lub innego) i ugniatamy masę, jeżeli się słabo lepi, to dodajemy kolejną łyżkę mleka. W zależności od tego jak duża była cukinia i jak soczysta, oraz od tego jaką mąkę kokosową posiadacie, ilość dodanej mąki może się różnić. Masa ma być plastyczna i zwarta, nie może się rozpadać. Jednocześnie jest lekko wilgotna, miękka.

Masą wylepiamy dno i boki foremek na muffiny (wychodzi około 4 dużych lub 6 mniejszych, a nawet więcej w zależności od wielkości użytej cukinii). Nakłuwamy dno i boki widelcem – jak przy kruchym cieście.

Piekarnik nagrzewamy na 180 stopni – termoobieg. Pieczemy 15 minut.

W między czasie przygotowujemy sos – łączymy wszystkie przyprawy z koncentratem i syropem klonowym, smakujemy, doprawiamy. Kroimy wybrane dodatki w mniejsze części, plastry, kostkę.

Następnie wyciągamy formę z muffinkami, na dno każdego nakładamy porcję sosu i wybrane dodatki, z wierzchu polewamy wszystko pozostałym sosem.

Zapiekamy około 20 minut. Po tym czasie wyciągamy mini pizze z piekarnika i studzimy w formie około 30 minut, następnie bardzo delikatnie wyciągamy je z foremki (u mnie sylikonowa, co ułatwia wyjęcie babeczek bez ich połamania). Studzimy dalej na kratce.

Można je również zjeść ciepłe, tylko uważajcie przy wyciąganiu ich z foremek, ponieważ ciepłe ciasto może pęknąć, najlepiej będzie pozwolić wystygnąć muffinom kilka minut. Możecie również wystudzić je kompletnie i delikatnie podgrzać przed podaniem – około 5-6 minut w piekarniku na termoobiegu – na blasze z papierem do pieczenia, już bez foremki.  I ten sposób polecam najbardziej, ponieważ dzięki dodatkowemu podpieczeniu bez foremki, muffinki stają się bardziej chrupiące z zewnątrz. Gdy ich nie podgrzewamy dodatkowo, są bardziej miękkie. Ale te mini pizze smakują również rewelacyjnie na zimno 🙂

Smacznego!!!

 

No Comments

Leave a Comment