Cytrynowe paleo tarty z pianką (bez glutenu, bez zbóż, bez mleka)

Tarta cytrynowa z zapieczonym kremem cytrynowym i bezą na wierzchu, to bardzo popularny deser w USA. Jednak w oryginale to ciasto zawiera coś, za czym nie przepadam. Zazwyczaj beza na wierzchu, to taka typowa chrupiąca z zewnątrz, lepka w środku beza. Masakrycznie słodka. Niestety jestem team “anty-beza” i zdecydowanie wolę, aby mój wierzch stanowiła pianka z białek – taka a’la beza, czyli o wiele mniej słodka, miększa kuzynka bezy. Dla mnie smaczniejsza.

Przyrządzam taką tartę z bardzo różnymi spodami (bez glutenu z różnych mąk, ale również paleo bez zbóż, z jajkami i bez). Sam krem również przyrządzam na różne sposoby. Dzisiaj zaprezentuję Wam wersję paleo, bez zbóż. Dzięki mące kokosowej, olejowi, mleku i masłu kokosowemu, oprócz cytryny, w tym deserze również otrzymujemy mocną nutkę kokosową, co bardzo mi odpowiada. Połączenie kokosa i cytryny, to jedno z pyszniejszych, nie raz występowało u mnie na blogu, zwłaszcza w cytrynowych ciasteczkach w wersji paleo.

 

 

 

Cytrynowe paleo tarty z pianką

 

(szklanka = 240 ml, łyżka = 15 ml)

 

Ciasto:

1 szklanka mąki kokosowej*

2-3 łyżki skrobi z tapioki

4 łyżki syropu klonowego lub płynnego miodu

1/2 szklanki miękkiego oleju kokosowego w stałej konsystencji

szczypta soli

1 łyżeczka suszonej skórki cytrynowej (mielona)

szczypta mielonej wanilii lub kilka kropli ekstraktu waniliowego

2-3 łyżki mleka migdałowego lub wody

 

 

Do miski przesiewamy mąkę kokosową i 2 łyżki skrobi z tapioki, dodajemy szczyptę soli, skórkę cytrynową, wanilię i mieszamy. Następnie dodajemy olej kokosowy oraz syrop klonowy/miód i zagniatamy ciasto.

Gdyby ciasto się nie kleiło należy dodać zimne mleko roślinne lub wodę. Masa musi być plastyczna. W przypadku gdyby ciasto było jednak zbyt wilgotne podsypujemy mąką kokosową i odrobiną skrobi.

Miękkim ciastem wylepiamy foremki na tartaletki. Ciasto może nieco kleić do rąk, jednak przy odrobinie wyczucia można łatwo wylepić nim foremki. Ciasto nakłuwamy widelcem na dnie i bokach. Przykrywamy je z wierzchu i chowamy do lodówki na 20 minut.

Po tym czasie nagrzewamy piekarnik na 170 stopni i pieczemy mini tarty na kratce, na środkowym poziomie piekarnika około 10 minut. Wyciągamy, lekko studzimy i napełniamy nadzieniem cytrynowym (przepis poniżej).

Polecam użyć foremki z wyjmowanym dnem oraz nieprzywierającą powłoką, co ułatwi późniejsze wydostanie ciasta po upieczeniu.

 

 

*Musicie mieć na uwadze fakt, że mąki kokosowe wyjątkowo mocno różnią się między sobą w zależności od producenta. Te różnice są o wiele większe niż w przypadku pozostałych mąk bezglutenowych. Różnią się stopniem rozdrobnienia, odolejenia, ilością błonnika itd. To bardzo mocno wpływa na późniejszy efekt. Dlatego należy działać nieco na wyczucie.

W przypadku zbyt suchego ciasta trzeba dodać więcej płynnych składników (np. wody/mleka, czasami oleju), jeżeli natomiast ciasto jest tak lepkie, że nie ma możliwości pracy z nim, to zwyczajnie podsypujemy nieco skrobi z tapioki i ewentualnie dodajemy odrobinę mąki kokosowej.

 

 

Nadzienie:

120 ml świeżo wyciśniętego soku z ekologicznych cytryn

skórka starta z 3-4 cytryn ekologicznych

5 żółtek

2 całe jajka

1/4 szklanki miodu akacjowego (lub jasnego syropu klonowego)

szczypta soli

2 łyżki oleju kokosowego

2 łyżki masła kokosowego

2 łyżki mleka kokosowego tłustego

 

W czasie, gdy tarty się studzą  przygotowujemy krem.

W rondelku umieszczamy jajka, żółtka, miód akacjowy, dodajemy szczyptę soli, sok i skórkę z cytryny. Wszystko blendujemy na gładką masę. Podgrzewamy i zagotowujemy. Zmniejszamy płomień i na minimalnym ogniu gotujemy całość około 6-7 minut. Cały czas mieszamy masę. Gdy krem cytrynowy zacznie nieco gęstnięć ściągamy go z ognia. Dodajemy olej, masło i mleko kokosowe. Mieszamy aż składniki całkowicie się połączą, a masło i olej rozpuszczą się w ciepłej masie.

Kremem napełniamy tartaletki i pieczemy około 5-6 minut. Ja zmniejszam temperaturę do 160 stopni, wówczas mam pewność, że wierzch zbytnio się nie przypiecze.

Gdy tartaletki się pieką przygotowujemy piankę-bezę.

 

Pianka:

3 białka

1/2 szklanki erytrytolu/ksylitolu

szczypta soli

łyżeczka soku z cytryny

 

W stalowej misce umieszczamy białka ze szczyptą soli. Ubijamy na sztywną pianę. Nie przerywając ubijania, dodajemy sok z cytryny, a następnie łyżka po łyżce erytrytol. Powinna powstać bardzo sztywna i lśniąca piana.

Przekładamy pianę na wierzch tart. Ponownie wstawiamy do piekarnika i pieczemy w 150 stopniach około 15 minut. Musimy obserwować wierzch piany, gdyby zbytnio się rumieniła zmniejszamy temperaturę do 140 stopni.

 

Wyciągamy tarty i studzimy na kratce.

Po wystudzeniu przykrywam delikatnie tarty z wierzchu i chowam do lodówki. W lodówce ciasto i krem odpowiednio się zwiążą i stężeją, dzięki czemu będą jeszcze lepsze. Na powierzchni pianki wytworzy się tzw. rosa 🙂 bardzo lubię ten efekt.

 

Smacznego!

 

 

No Comments

Leave a Comment