Domek z piernika lub chrupiące pierniczki last minute (bez glutenu, bez mleka, bez jajek)

Jeżeli nie macie czasu na pieczenie przed Świętami pierniczków, które potrzebują czasu na dojrzewanie, to zawsze dobrym rozwiązaniem jest upieczenie chrupiących pierników. Przepis jest bardzo prosty, powiedziałabym, że jeden z tych najprostszych, więc możecie spokojnie do pomocy zatrudnić małych domowników.

Z tego ciasta upieczecie pierniczki w przeróżnych kształtach, które później możecie dowolnie ozdobić lub pozostawić bez dodatków. Ciasteczka nie są słodkie, w razie czego, jeżeli wolicie słodsze wypieki, można dodać więcej słodzidła, a z moich proporcji wychodzą pierniczki przypominające smakiem szwedzkie Pepparkakor.

 

Równie fajnie wychodzi z tego ciasta domek z piernika, który wcale nie jest taki trudny w przygotowaniu jakby mogło się wydawać.  Wystarczy wydrukować szablon domku (na internecie, np. Pinterest, znajdziecie mnóstwo takich wzorów), wyciąć kształty ścian, dachu i później skleić całość. Są przeróżne przepisy na lukier, chociażby królewski (z białkiem), a ja wolę kleić domek na karmel, ponieważ domek się klei szybciej, co za tym idzie, ściany nie rozchodzą się na boki, domek nie runie jak ten z kart.

 

 

Szybkie ciasto piernikowe

 

Co potrzebujemy na ciasto:

(szklanka = 240 ml, łyżka = 15 ml)

1 szklanka mąki jaglanej

1/2 szklanki mąki ryżowej

1/4 szklanki skrobi (najlepiej pół na pół z tapioki i ziemniaczana)

szczypta soli

przyprawy: łyżeczka cynamonu, łyżeczka przyprawy do piernika, 1/3 łyżeczki mielonych goździków, 1/3 łyżeczki mielonego anyżu, opcjonalnie szczypta pieprzu

165 ml oleju kokosowego, płynnego

4 łyżki ciemnego syropu klonowego

1/3 – 1/2 łyżeczki żelatyny

1 łyżka cukru trzcinowego lub innego skrystalizowanego słodzidła

 

Co robimy:

Mąki przesiewamy, dodajemy przyprawy, mieszamy. W młynku mielimy cukier trzcinowy i żelatynę. Dodajemy do mąki, mieszamy. Następnie dodajemy olej i syrop klonowy, mieszamy, otrzymamy dosyć lepkie, nieco luźne ciasto. Formujemy z niego kulę, zawijamy w folię i wkładamy do lodówki na około 2 godziny.

Po tym czasie wyciągamy ciasto i ogrzewamy w temperaturze pokojowej kilkanaście minut. Ciasto jest nieco twarde, więc warto pokroić je na mniejsze części i każdą ugniatać kilka minut, pod wpływem ciepła dłoni szybko się ogrzewa i staje się plastyczne (moje dłonie są zawsze lodowate, więc zajmuje to nieco dłużej 😉 ).

Przygotowujemy arkusz papieru do pieczenia, dopasowany wielkością do blachy. Rozkładamy na nim ciasto, przykrywamy kawałkiem folii spożywczej i wałkujemy, nie za cienko, nie za grubo. Zbyt cienkie ciastka szybko pękają, trzeba je piec bardzo krótko. Jeżeli wycinacie domek, aby ścianki były stabilne, polecam rozwałkować ciasto na około 4-6 mm. Gdy wytniemy już wszystkie wzorki, najpierw przy pomocy ostrego noża usuwamy wszystkie części ciasta spoza kształtów ciastek. Przenosimy papier razem z ciastkami na blachę – w ten sposób nie zniszczymy kształtu ciasteczek. Gdybyśmy przenosili ciastka z papieru/stolnicy na blachę, podczas tego procesu, ciasteczka mogłyby się powyginać, a jeżeli planujecie kleić domek, to tym bardziej nie możemy naruszyć kształtu ścianek.

Ciasteczka pieczemy w temperaturze 170 stopni około 8-10 minut, w zależności od grubości. Po upieczeniu są lekko miękkie, dlatego nie polecam od razu zdejmować ich z blachy, po wyjęciu pozwólcie pierniczkom poleżeć na niej kilka minut i dopiero po chwili można je delikatnie przenieść na deskę (najłatwiej na szerokim nożu lub łopatce).

 

 

Kilka wskazówek, jak wyciąć, upiec i udekorować domek z piernika:

 

Nie potrzebujecie żadnych specjalnych akcesoriów poza wyciętym szablonem, ostrym nożem i ewentualnie radełkiem do pizzy lub pierogów.

Szablon znajdziecie na internecie, ja zazwyczaj wybieram jakiś kształt, który jest w miarę prosty, aby później nie męczyć się z jego klejeniem. Wybrałam w tym roku bardzo prosty kształt klik , który dodatkowo posiada podstawę oprócz ścianek i dachu. Moim zdaniem, gdy domek ma podstawę, jest stabilniejszy i później łatwiej go złożyć. Możecie skorzystać z dziesiątek szablonów, tutaj znajdziecie kilka inspiracji. Ja zazwyczaj wybieram te mniejsze, a wydruk wykonuję tak, aby całość zajmowała nieco ponad 1/2 strony A4. A ponieważ mam bardzo drobne dłonie, to wówczas dla mnie taki mniejszy domek jest o wiele prostszy do klejenia. Kontury domku drukuję na kartce papieru z bloku technicznego (sztywniejsze fragmenty domku lepiej posłużą jako wzór)

 

Jak wycinać domek:

Ciasto przekładam na kawałek papieru do pieczenia, dopasowany wielkością do blachy. Nakrywam kawałkiem folii spożywczej i w ten sposób wałkuję. Ściągam folię. Wycięte fragmenty szablonu przykładam na rozwałkowane ciasto i wycinam za pomocą radełka do ciasta, a później “poprawiam” linie cięcia ostrym cienkim nożem. Tak jak tutaj.

Odkrawam niepotrzebne brzegi ciasta i całość przenoszę na papierze na blachę, nie uszkodzę dzięki temu kształtu ścianek czy dachu.

 

Drzwi wycinam za pomocą wykrawaczki do ciastek w kształcie jajka (1/3 jajka) lub odciskając nóżkę piernikowego ludka, albo “odrysowuję” od czegoś innego. Nożem robię delikatne wgłębienia aby imitowały drewno.

Wieniec na drzwi zrobiłam z małej wicinaczki do ciastek linzer (można użyć kieliszka lub wycinaczki w kształcie falowanego kółeczka lub kwiatka), a po środku wycięłam dziurkę za pomocą szerokiej słomki. Okienka wycięłam za pomocą malutkiej foremki serduszka.

Kombinując z różnymi dodatkami, rozejrzyjcie się dookoła, w kuchni jest mnóstwo przedmiotów, które posłużą nam jako szablon do odrysowania lub wycięcia. Wykażcie się fantazją, bo niektóre kształty foremek, mogą odwrócone, czy tylko ich fragment, dać nowy wzór.

 

Jak kleić domek:

Poleca się kleić domek przy użyciu lukru królewskiego. Czyli białek z cukrem pudrem (który można przygotować z erytrytolu czy innego słodzika), ale gdyby ktoś chciał taki domek zjeść, to nie wydaje mi się dobrym pomysłem, aby surowe białko po kilkudniowym pobycie w temperaturze pokojowej, było spożywane przez kogokolwiek.

Gdy jednak domek ma stanowić jedynie dekorację, to taki lukier możecie przygotować z następujących proporcji:

1 część białka : 5 części pudru, jednak tutaj też są zasady. Wypełnianie lukrem pierniczków wymaga rzadkiego lukru, konturowanie gęstego, więc tutaj należy gęstość regulować. Do lukru dodajemy kilka kropli soku z cytryny/wody/mleka i właśnie płynem rozrzedzicie lukier, dodając więcej pudru – zagęścicie. Jeżeli te proporcje nie są jasne, to najlepiej trzymać się zasady 150 g pudru na 1 białko i do tego kilka kropli płynu (soku, wody). Przesiany puder, sok i białko umieszczamy w misce, mieszamy mikserem (końcówki jak do ucierania) około 10 – 15 minut, aż lukier będzie gęsty i lśniący. Taki lukier do klejenia domku powinien być bardzo gęsty, jak pasta do zębów. Najlepiej przełożyć go do rękawa cukierniczego i nakładać porcje na brzegi ścian.

 

Ja jednak wolę kleić ścianki domku za pomocą karmelu. Swój przygotowuję z cukru trzcinowego, do którego dodaję kilka łyżek wody. Zazwyczaj sypię do rondelka o grubym dnie ilość na tak zwane oko, ale to mniej więcej 1/2 – 3/4 szklanki, dodaję 2-3 łyżki wody, podgrzewam cały czas mieszając, gdy zacznie wrzeć, ściągam z palnika – i tutaj uwaga, karmel mocno trzyma temperaturę i jest bardzo gorący, więc jeżeli dzieci są obecne przy składaniu domku, to tę część, powinni wykonać dorośli.

Maczam dno tylnej ścianki domku, przyklejam do podstawy. Następnie maczam boki i dno bocznych ścian – przyklejam je do podstawy i tylnej ścianki. Następnie patyczkiem nakładam odrobinę karmelu na “wolne” ścianki boczne i doklejam do nich przednią ściankę. Na końcu przyklejam dach, drzwi czy inne drobne elementy. Tutaj jest to pokazane na przykładzie jak składać taki domek. Zamiast pędzelka, polecam używać drewnianych patyczków do lodów. Gdy karmel zaczyna zastygać podgrzewam go ponownie i ewentualnie dodaję odrobinkę wody.

 

Aby ścianki nie “rozjechały” się nam na boki, zanim lukier czy karmel zastygną można je “przytrzymać” ustawiając obok ściany szklankę, tak aby dotykała brzegiem ściany. Jeżeli kleicie domek przy pomocy karmelu, to wystarczy chwilkę potrzymać ściankę pionowo, lekko dociskając (nie za mocno, aby część domku nie pękła). Po chwili dana część jest sklejona.

 

Gdy karmel zastygnie i wystygnie, przygotowuję mój oszukany lukier królewski, który posłuży mi do dekoracji, nie do sklejania. Za jego pomocą rysuję dowolne wzorki, śnieg, sople, zakrywam łączenia ścian i zawsze górę dachu – pomiędzy dwiema częściami jest mała przerwa. Gdy jednak decydujecie się na misterne dekoracje i koronki z lukru, to wówczas warto udekorować ściany przed składaniem domku. Lukier do takiego bogatego zdobienia prawdopodobnie lepiej sprawdzi się w wersji lukru królewskiego, dodatkowo pamiętajcie, że lukier przed klejeniem ścianek domku musi porządnie zastygnąć.

Proporcje na ten lukier : około 1/2 – 3/4 szklanki pudru z erytrytolu (lub innego, białego słodzika), 1 łyżka miękkiego oleju kokosowego, 1-2 łyżeczki mleka migdałowego lub wody. Mieszam wszystkie składniki i dostosowuję odpowiednio gęstość lukru dodając płyn dla rozrzedzenia lub pudru dla zagęszczenia. Przekładam całość do woreczka cukierniczego, odcinam róg i dekoruję.

 

Dodatkowe ozdoby.

Ja najbardziej lubię taki “surowy” domek z piernika przystrojony jedynie na biało lukrem, ale jeżeli chcecie aby domek był bardziej kolorowy, to do lukru możecie dodać kilka kropli soku z buraków (różowy), soku z pietruszki (zielony), marchwi (pomarańczowy) itd.

Można również przykleić do domku różne cukierkowe elementy, np domowej roboty czekoladki. Każdy taki element przykleicie na lukier, karmel lub taki “zwykły lukier” składający się z samego pudru i wody.

Jeżeli potrzebujecie inspiracji przejrzycie strony na Pinterest, Instagram, ponieważ można stworzyć różne śliczne kombinacje, a przykleić do domku można w zasadzie wszystko co słodkie (ja polecam wybrać też to, co zdrowsze 😉 ). Możecie pobawić się w artystów i stworzyć prawdziwe dzieła sztuki, mi jednak osobiście najbardziej podobają się takie proste domki, od serca, niekoniecznie idealnie proste, lukier nie musi być nakładany z największą precyzją jak przy linijce. Oczywiście kwestia gustu 🙂 Bo każdy domek jest śliczny, stanowi piękną jadalną ozdobę (my zazwyczaj nie zjadamy, szkoda nam 😉 ) i jest fajnym pretekstem do zachęcenia dzieci i pozostałych członków rodziny do wspólnej biesiady w kuchni, a moim zdaniem takie momenty są bardzo ważne, budują więzi, dają wiele radości.

 

Mam nadzieję, że podzielicie się ze mną na mediach społecznościowych Waszym dziełami!

Udanej zabawy! A jeżeli nawet coś pójdzie nie tak, to przecież chodzi o mile spędzony czas i smaczne ciastka 😉

 

No Comments

Leave a Comment