Galantyna z indyka z wiśniami i rodzynkami

 

Galantyna to dosyć szerokie pojęcie. Dotyczy zazwyczaj mięs gotowanych lub pieczonych w wodzie, mielonych, mięs częściowo zmielonych połączonych z kawałkami innego mięsa, często zawiniętych w skórę (np. gęś, kaczka, indyk), a także w płótno lub, w dzisiejszych czasach folię, rękaw do pieczenia. Niezależnie od rodzaju, zazwyczaj formuje się roladę – walec. Czasami galantyny po przyrządzeniu są krojone w plastry, układane na półmisku i zalewane galaretą na bazie wywaru mięsnego lub warzywnego, a także wina.

Nie ma więc jednego przepisu, ani jednego rodzaju galantyny. Co region, dom, pomysł gospodyni, to inny przepis.

Galantyny są uważane za wyszukane danie, ponieważ przygotowanie nadzienia jest pracochłonne. Ja jednak udowodnię, jak zawsze, że spokojnie można takie danie przygotować w ten sposób, aby nie zajęło nam ani wiele czasu, ani nie kosztowało nas ogromu pracy. Ja bardzo lubię delikatną galantynę z indyka, nadziewaną wiśniami i rodzynkami. Jest aromatyczna, soczysta, po prostu pyszna. Można ją jeść na zimno, na ciepło, może stanowić przekąskę, jak i samodzielne danie.

 

Galantyna z indyka z wiśniami i rodzynkami

 

Co potrzebujemy:

400 g mięsa z piersi indyka (można również użyć mięso z udźca, ale z piersi wychodzi równie wilgotne i smaczne, a jednak delikatniejsze)

łyżka oleju kokosowego w stałej konsystencji (rafinowany)

łyżka mleka migdałowego

1/2 łyżki soku z cytryny

łyżeczka soli

pieprz, szczypta granulowanego czosnku, szczypta tymianku

2 łyżki suszonych wiśni

2 łyżki rodzynek (użyłam bio rodzynki, bez siarki)

 

Co robimy:

 

Wiśnie oraz rodzynki zalewamy ciepłą wodą i odstawiamy na 10-15 minut.

Mięso najlepiej jest zamrozić 2-3 dni wcześniej, wówczas będzie bardziej kruche, do tego łatwiej się mieli, a później formuje w walec. Mięso rozmrażamy tak w 90-95%, czyli aby było rozmrożone, ale nieco zmrożone w środku i bardzo zimne.

Mięso kroimy na małe kawałki, wrzucamy do malaksera, dodajemy olej kokosowy, mleko migdałowe, sok z cytryny, sól i pozostałe przyprawy. Blendujemy na gładką masę. Przekładamy zblendowane mięso z dodatkami do miski. Mięso bardzo dobrze wyrabiamy, od wyrobienia zależy smak, ponieważ mocno ugniatane mięso zmieni strukturę białek i będzie delikatne. Możecie tutaj wyładować stres i porządnie rzucać co jakiś czas mięso do miski. Taki zabieg powoduje zmiękczenie, spulchnienie masy.

Odsączamy namoczone owoce na sitku, przekładamy do mięsa i jeszcze raz wyrabiamy.

Rozcinamy rękaw do pieczenia, na środku układamy masę i zwilżonymi w zimnej wodzie dłońmi formujemy walec. Zawijamy w rękaw i boki szczelnie związujemy nicią kuchenną, tworząc kształt cukierka.

Przekładamy mięso do formy keksowej, nalewamy wodę do około 3/4 wysokości mięsa.

Pieczemy w temperaturze 170 stopni, 65-70 minut, na kratce, na środkowym lub drugim od dołu poziomie piekarnika.

Wyciągamy mięso z pieca, wyjmujemy ostrożnie (w rękawiczkach), studzimy na blacie (nie ściągamy folii). Ostudzone mięso przekładamy na talerz, przykrywamy i chowamy do lodówki na noc, aby rolada ładnie się ściągnęła.

Na drugi dzień wyjmujmy mięso z lodówki, ściągamy folię i kroimy w plastry. Ja wolę cienkie plastry, ale można oczywiście pokroić je w grubsze, według upodobań.

Podajemy jako przekąskę lub samodzielne danie.

 

Mięso można również zalać galaretą. Układamy na półmisku plastry mięsa. Przygotowujemy galaretę najlepiej na bazie białego wina lub malagi. Około 1/2 szklanki wina i 1/2-3/4 szklanki wody oraz żelatyna zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Ostudzonym płynem zalewamy mięso i chowamy do lodówki, aby galareta stężała.

Smacznego!

 

No Comments

Leave a Comment