Herbatniki w stylu włoskim (bez glutenu i bez mleka)

Te ciasteczka to moja wariacja na temat dwóch włoskich ciasteczek Canestrelli i Biscotti di Riso (czyli herbatników ryżowych). Canestrelli są przygotowywane z użyciem żółtek gotowanych na twardo, mąki pszennej, skrobi i masła. Natomiast ryżowe ciasteczka wykonuje się używając jedynie mąki ryżowej (bez skrobi), całych jajek i masła. Ja zachowując nieco podobne proporcje stworzyłam przepis z mąką ryżową, skrobią lub proszkiem budyniowym i olejem kokosowym zamiast masła. Efekt jest super! Ciasteczka są delikatnie kruche, pyszne po prostu! Warto dodać do nich dobrej jakości wanilię, aby końcowy efekt był jak należy 🙂 To jedne z moich ulubionych kruchych ciasteczek, bardzo przypominają mi moje ulubione kruche ciasteczka z dzieciństwa.

Możecie te ciasteczka upiec z dodatkiem większej ilości wanilii lub skórki pomarańczowej/cytrynowej. Wybierzcie swój ulubiony smak, albo upieczcie kilka rodzajów i sami wybierzcie, które Wam smakują najbardziej. Ja preferuję wersję waniliową, ale te cytrusowe smakują mi równie mocno, po prostu uwielbiam wszystko co waniliowe 🙂 .

 

 

 

 

Co potrzebujemy (na dwie duże blachy ciastek):

 

(szklanka = 240 ml, łyżka = 15 ml, łyżeczka = 5 ml)

 

2 i 1/4 szklanki mąki ryżowej (Balviten)

1/4 szklanki waniliowego budyniu (bez cukru, skrobi modyfikowanej i barwników, np. Winiary) LUB skrobia z tapioki/ziemniaczana i odrobina ekstraktu waniliowego/mielonej wanilii *

1/2 szklanki jasnego, nierafinowanego cukru trzcinowego lub erytrytolu

1/2 szklanki płynnego oleju kokosowego + do wyrabiania (do około 3/4 szklanki łącznie)**

2 średniej wielkości jajka

2 łyżeczki domowego cukru waniliowego z dowolnego słodzidła, np erytrytolu

szczypta soli

 

Dodatkowo:

odrobina erytrytolu lub innego słodzika do posypania wierzchu ciasteczek

cukier puder z dowolnego słodzidła (erytrytol, ksylitol) do oprószenia ciastek po upieczeniu

w wersji cytrynowej: drobno starta skórka z 1 dużej ekologicznej cytryny

w wersji pomarańczowej: drobno starta skórka z 1 małej pomarańczy ekologicznej

w wersji kakaowej: zamiast 3-4 łyżek mąki ryżowej dodajemy kakao

w wersji kokosowej: zamiast rafinowanego oleju kokosowego dodajemy nierafinowany, a ciastka przed pieczeniem posypujemy z wierzchu wiórkami kokosowymi lub wiórkami wymierzanymi z dowolnym sypkim słodzidłem

 

*Nie bójcie się użyć tutaj budyniu, po prostu wybierzcie taki bez cukru, skrobi modyfikowanej (najlepiej z przewagą skrobi ziemniaczanej), barwników. Skrobia w budyniu jest nieco lepiej zmielona, gładsza, co daje efekt delikatniejszych ciasteczek. Jednak jeżeli wolicie, możecie użyć skrobię i ciastka również wychodzą bardzo smaczne.

** U mnie przy tych proporcjach i mące ‘Balviten’ ilość oleju wynosi około 3/4 szklanki + 1-2 łyżki.

 

Co robimy:

 

Do miski wybijamy jajka, dodajemy cukier trzcinowy lub erytrytol i za pomocą trzepaczki rozbijamy jajka, łącząc je z cukrem (nie używamy tutaj miksera). Mieszamy i ubijamy tak długo aż słodzidło się rozpuści i masa stanie się jaśniejsza. Dodajemy “cukier” waniliowy i 1/2 szklanki płynnego oleju kokosowego, mieszamy dokładnie aż składniki się połączą.

Dodajemy szczyptę soli, przesianą mąkę oraz budyń /skrobię z ekstraktem/. Mieszamy i stopniowo po łyżce dodajemy więcej oleju kokosowego, tyle ile ciasto zabierze. Ciasto ma być plastyczne, elastyczne, lekko (ale delikatnie) lepkie. Każda mąka i każde jajka są inne, dlatego tutaj ilość oleju trzeba dozować na wyczucie, powoli po łyżce.

Gdy ciasto już jest plastyczne, lepimy z niego kulę i odstawiamy na bok na około 10-15 minut, nie do lodówki (w bardzo ciepłych miesiącach można na chwilę schować do lodówki).

 

Ciasto dzielimy na 3 części. Przygotowujemy stolnicę. Rozkładamy na niej kawałek papieru do pieczenia i na nim kładziemy kawałek ciasta, przykrywamy go folią spożywczą i staramy się rozwałkować ciasto na grubość 6-7 mm.

Wycinamy dowolne kształty (we włoskiej wersji kwiatek lub falbanka jak u mnie). Najpierw należy odsunąć wolne brzegi ciasta, następnie szerokim nożem podważamy ciasteczka i przenosimy na blachę do pieczenia pokrytą papierem.

 

Gdyby ciasto podczas kolejnego wałkowania zaczęło nieco wysychać, wystarczy zwilżyć mocno dłonie i mokrymi rękoma zagnieść ciasto. Jeżeli to nie pomoże, to albo ciasto ma za mało oleju, albo po prostu wystarczy dodać kilka kropli wody do ciasta.

 

Część ciasteczek można delikatnie obtoczyć w erytrytolu lub innym słodziku/cukrze, część zostawić bez posypki i udekorować je po upieczeniu pudrem lub lukrem. Mi najbardziej smakują ciastka lekko posypane słodzidłem przed pieczeniem.

 

Gdy wszystkie ciastka będą już wycięte, wstawiamy blachy z ciastkami do lodówki na 15 minut.

W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 180 stopni.

Wyjmujemy jedną blachę z lodówki i wstawiamy na środkowy poziom piekarnika. Pieczemy około 12-14 minut. Wyjmujemy blachę i dosłownie pół minuty trzymamy na blasze i delikatnie przekładamy do ostudzenia.

Powtarzamy z kolejną partią ciastek.

 

Gdy ciasteczka będą już zimne, możemy je oprószyć pudrem (lub pokryć odrobiną lukru, albo zostawić wszystkie bez dodatkowych “ozdób”).

Przechowujemy je w szczelnym pojemniku w temperaturze pokojowej.

 

Smacznego!

 

No Comments

Leave a Comment