Klopsy szwedzkie z indyka w kremowym sosie (bez glutenu, produktów mlecznych i jajek)

Indyk, to jak zapewne czytelnicy mojego bloga już dawno zauważyli, to jedno z moich ulubionych mięs. Po jedzeniu tego mięsa czuję się bardzo dobrze, nie mam żadnych dolegliwości, a z innymi muszę uważać. Do tego indyk jest bardzo lekkostrawny, delikatny, chociaż niełatwy w przyrządzaniu, ponieważ to chude mięso może dać efekt końcowy suchego dania, niezbyt smacznego. Ja jednak muszę pochwalić się wyspecjalizowałam się w przyrządzaniu różnych dań z użyciem mięsa z indyka. Tak jest również w przypadku klopsików szwedzkich, które zapewne znacie głownie z restauracji w Ikea.

A ja mając bardzo polsko-skandynawskie życie uczuciowe, prywatne, przyjacielskie, musiałam kilka dań przerobić na swoją modłę, czyli zgodnie z moją dietą 🙂  Uwielbiam kraje Skandynawii, ich kulturę, sztukę, architekturę, dekoracje, wnętrza, ludzi, sporą cześć kuchni. Nie powiem, aby każde danie, które próbowałam w Danii, Szwecji czy Norwegii jest moim ulubionym, ale nie znam kuchni danego regionu, gdzie przypasowałyby mi wszystkie propozycje kulinarne w 100%.

Takie klopsiki faktycznie są popularne w Szwecji i innych krajach Skandynawii (podobne klopsiki w kremowym sosie w Norwegii nazywają się Kjøttkaker). Ja robię je po swojemu, jednak wszyscy skandynawscy przyjaciele twierdzą, że są lepsze niż ich “narodowe”, to już chyba komplementu większego szczebla nie można zagarnąć 🙂  Mam nadzieję, że zasmakują one również Wam! To bardzo prosty i dosłownie przepyszny obiad!

 

 

 

 

Klopsy szwedzkie (köttbullar) z indyka w kremowym sosie

 

Co potrzebujemy

 

Na klopsiki

350-400 g mięsa z piersi indyka

1 – 1,5 łyżki mielonych blanszowanych migdałów

łyżka płynnego (zimnego) oleju kokosowego do mięsa + do smażenia

sól, pieprz, szczypt tymianku, łyżeczka granulowanego czosnku, odrobina mielonej papryki, szczypta rozmarynu, szczypta mielonej gorczycy

 

Na sos

1,5 szklanki domowego rosołu z indyka/kurczaka (najlepiej aby był mocno przyprawiony, aromatyczny) *

1/4 szklanki mleka migdałowego

1/2 szklanki nieaktywnych płatków drożdżowych

odrobina soli, pieprz, szczypta kuminu, szczypta mielonej papryki, suszony granulowany czosnek do smaku

łyżka oleju kokosowego (w stałej konsystencji)

łyżka mąki ryżowej

 

Pure z ziemniaków

ziemniaki (ja używam odmiany Vineta)

odrobina mleka migdałowego

1-2 łyżeczki suszonego koperku i odrobina suszonej natki pietruszki, szczypta soli

 

Do podania:

Ulubione surówki, warzywa świeże lub gotowane na parze.

Mus/konfitura z borówek czerwonych (borówki brusznicy) ewentualnie z żurawiny lub czerwonej porzeczki.

 

 

*Zawsze staram się mieć odrobinę rosołu w zamrażalniku (używam małych pojemników plastikowych), a także kilka słoików zawekowanych. Polecam zawsze po ugotowaniu część rosołu lub bulionu zostawić na potem, aby można go było wykorzystać do różnych dań, ponieważ ciężko jest gotować małe ilości potrzebne do wielu sosów, mięs czy warzyw.

 

 

 

Przygotowanie

 

Klopsiki

Mięso powinno być bardzo zimne, takie lepiej się blenduje oraz przede wszystkim lepi – wtedy klopsy pięknie trzymają formę. Dlatego mrożę mięso i rozmrażam je tak, aby w środku było delikatnie zmrożone, po zblendowaniu będzie bardzo zimne.

Mięso kroimy na małe kawałki i blendujemy w malakserze ze wszystkimi przyprawami i olejem kokosowym. Przekładamy mięso do miski, dodajemy mielone migdały, kilka kropli zimnej wody. Nabieramy miarką porcje mięsa (około 1/2 łyżki na 1 klopsa) i zwilżonymi w zimnej wodzie dłońmi formujemy małe kuleczki wielkości orzecha włoskiego. Klopsy szwedzkie się nieco mniejsze, ja jednak nie mam cierpliwości do lepienia takich mini kuleczek, po drugie wielkość orzecha włoskiego, to nie jest jeszcze jakiś wielki klops 😉 , do tego takie mięso zostaje bardziej soczyste w środku.

Na patelni rozgrzewamy olej kokosowy. Wrzucamy uformowane mięso, zmniejszamy płomień. Obsmażamy klopsy z każdej strony aż się zarumienią. Jednak nie smażymy ich do końca, w środku mogą zostać delikatnie niedosmażone.

Przekładamy na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym. Na wierzch kładziemy kolejny kawałek ręcznika, dociskamy i zostawiamy tak na chwilę.

 

Sos

Na drugiej patelni (lub po prostu myjemy tę,którą używaliśmy do smażenia klopsów) rozgrzewamy olej kokosowy. Dodajemy mąkę i mieszamy do momentu aż całość zmieni kolor na lekko beżowy. Podgrzewamy lekko rosół i dodajemy go powoli do oleju z mąką, cały czas mieszamy aby nie powstały grudki. Dodajemy mleko i chwilę całość mieszamy, zagotowujemy.

Dodajemy płatki drożdżowe, przyprawy. Chwilę całość gotujemy.

Zmniejszamy ogień i dodajemy podsmażone wcześniej klopsiki. Przykrywamy i dusimy około 20 minut, aż mięso będzie miękkie. W międzyczasie, gdyby sos bardzo zgęstniał, dolewamy odrobinkę mleka migdałowego.

 

Pure

Gdy zaczynamy przygotowywać mięso, warto od razu ugotować ziemniaki. Gotujemy je w mundurkach do miękkości – muszą być miękkie w środku i dobrze ugotowane, aby można było je łatwo rozgnieść. Po ugotowaniu od razu wstawiamy je do zimnej wody (wtedy szybko się je obiera). Po minucie obieramy ze skórki i jeszcze ciepłe rozgniatamy na gładką masę. Dodajemy odrobinkę mleka migdałowego – tyle aby masa była nadal puszysta, nie lepka, a przyjemnie wilgotna. Na 4 duże ziemniaki dodaję dosłownie około 3-4 łyżeczki. Dodajemy szczyptę soli, suszony koperek, natkę i mieszamy.

 

 

Klopsiki podajemy z sosem, pure ziemniaczanym i ulubionymi warzywami. Ja polecam brokuły i kalafior ugotowane na parze i surówkę z pomidorów, ale naturalnie dodatki dobierzcie sami.

W tradycyjnej wersji do tego dania podaje się konfiturę z borówki czerwonej. Ja bardzo lubię ten dodatek, ponieważ również w moim rodzinnym domu do większości mięs jadaliśmy borówkę lub żurawinę, ale naturalnie możecie zjeść tak jak lubicie i ewentualnie pominąć ten dodatek.

 

Smacznego!

 

No Comments

Leave a Comment