Knedle ziemniaczane z jabłkiem i sosem waniliowym (bez glutenu, bez mleka)

 

 

Pyszne, delikatne kluseczki ziemniaczane – knedle. Knedle, tak samo jak pyzy, można przyrządzać na różne sposoby. Czasami stosuje się same gotowane ziemniaki, czasami pół na pół – gotowane i starte surowe, innym razem łączy się ziemniaki z twarogiem, są również knedle (zwłaszcza z przepisów z XIX w.), w których w ogóle nie ma ziemniaków, a ciasto przypomina nieco ciasto na pierogi.

Z tego względu czasami są rozbieżności w nazewnictwie, to co dla jednych jest pyzą, dla innych nią absolutnie nie jest, bo nie zawiera surowych ziemniaków, więc to knedle, dla innych – nie ma twarogu, to nie knedle… Co region, to inna tradycja kulinarna, dlatego zostawiam na boku nazewnictwo i przechodząc do przepisu, zaznaczam, że moje kluski ziemniaczane (taka nazwa chyba będzie najbezpieczniejsza) przyrządziłam jedynie z gotowanych ziemniaków, więc jak je nazwiecie, to już sprawa drugorzędna. Kluseczki są niezwykle delikatne, rozpływają się w ustach, natomiast pozostając w jesienno-zimowym klimacie, wypełniłam je jabłkiem, a do tego pyszny sos waniliowy, który z powodzeniem możecie wykorzystać do szarlotki i innych deserów.

 


Knedle ziemniaczane z jabłkiem i sosem waniliowym

 

Na sos waniliowy:

2 żółtka

300-350 ml mleka migdałowego

1 łyżka cukru trzcinowego (lub innego ulubionego słodzidła)

1 łyżka domowego cukru waniliowego (lub 2 łyżki słodzidła i ziarenka z 1/2 laski wanilii lub 1 łyżeczka ekstraktu)

1 płaska łyżka skrobi kukurydzianej *

szczypta soli

opcjonalnie: szczypta kurkumy dla koloru

 

* Lub lepiej budyniu na bazie skrobi kukurydzianej bez cukru, aromatów i barwników, np Amylon (skład to skrobia kukurydziana, wanilia, ekstrakt waniliowy)

 

Co robimy:

1. Mleko delikatnie podgrzewamy. Ma być ciepłe, ale nie wrzące.

2. Żółtka ucieramy (mikser z końcówkami jak do ubijania białek) z cukrem trzcinowym i szczyptą soli na jasną masę. Dodajemy skrobię, mieszamy na gładką pastę.

3. Powoli dodajemy ciepłe mleko, cały czas ucieramy.

4. Przelewamy całość do rondla. Stawiamy na najmniejszym palniku i minimalnym ogniu. Cały czas mieszamy trzepaczką. Gdy masa zacznie lekko bulgotać, nie przerywając mieszania, gotujemy ją tak około 3 minuty.

5. Gotowy sos przelewamy do sosjerki lub butelki. Wierzch można przykryć folią.

6. Gęstość sosu można kontrolować. Jeżeli podczas gotowania stanie się zbyt gęsty wystarczy dolać więcej mleka.

 

 

Nadzienie:

2 małe słodkie jabłka

szczypta soli

szczypta dowolnego słodzidła

3-4 łyżki mleka migdałowego (lub wody/soku pomarańczowego)

dodatek do wyboru (jeden lub kilka):

  • wanilia (najlepiej mielona lub wyłuskane ziarenka z laski wanilii)
  • cynamon, imbir, kardamon
  • przyprawa do piernika
  • skórka z cytryny lub pomarańczy
  • odrobina posiekanych migdałów lub orzechów
  • suszone wiśnie, rodzynki lub żurawina

 

Co robimy:

1. Jabłka obieramy, kroimy w drobną kostkę.

2. Przekładamy do garnka. Dodajemy niewielką ilość płynu, szczyptę soli i słodzika. Gotujemy pod przykryciem kilka minut aż jabłka zmiękną, ale nadal pozostaną w całości. Odkrywamy i odparowujemy płyn. Dodajemy wanilię, cynamon lub inne dodatki.

3. Odstawiamy do pełnego wystudzenia.

 

 

Na knedle:

5-6 średnich lub większych ziemniaków (u mnie odmiana Vineta)*

około 4-5 łyżek mąki jaglanej**

2 łyżki skrobi z tapioki

szczypta soli

1 małe jajko***

dodatkowo: odrobina soli i oleju do gotowania

 

*Każdy gatunek ziemniaków jest inny. Ja najlepiej lubię ziemniaki Vineta typu BC, możecie użyć inny gatunek lub mączyste C. Rodzaj i gatunek ziemniaków wpływają bardzo na konsystencję klusek i wymaga użycia innej ilości mąki. Nigdy nie używamy ziemniaków A lub B.

**Używałam też mąki z sorgo i ryżowej, mi z jaglaną smakuje najlepiej, ale można wypróbować inne rodzaje mąk. Lepiłam także knedle z użyciem samej skrobi. Wszystkie wersje były w porządku.

***Robiłam również knedle bez dodatku jajka. Wówczas używałam jedynie skrobi (pół na pół ziemniaczana z tapioką). Ciasto nieco przypominało w smaku to na kluski śląskie.

 

Co robimy:

1. Ziemniaki obieramy, kroimy i gotujemy w osolonej wodzie aż będą bardzo miękkie. Zlewamy, stawiamy garnek na palniku (na małym ogniu) na kilka sekund i mieszamy widelcem (aby odparować nadmiar wody z ziemniaków). Rozgniatamy na pure, przekładamy do miski, uklepujemy i wyrównujemy górę. Odstawiamy do wystudzenia.

Można także ugotować ziemniaki w mundurkach lub wykorzystać z poprzedniego dnia.

2. Zimne ziemniaki dzielimy na 4 części. Jedną część wyjmujemy, a w puste miejsce dodajemy skrobię oraz tyle mąki, aby wypełniło się całe puste miejsce po odjęciu ziemniaków. Do masy dodajemy z powrotem odłożone ziemniaki, szczyptę soli i wybijamy jajko. Szybko wyrabiamy jednolitą masę.

Jeżeli ziemniaki są bardzo zimne, można je delikatnie rozdrobnić widelcem, aby w cieście nie było grudek.

Ciasta nie wyrabiamy zbyt długo. Ja dodaję bardzo bardzo mało mąki, tylko tyle, aby dało się zagnieść kluski. Jeżeli wolicie bardziej zwarte kluski, to możecie użyć więcej mąki, ale nie polecam dosypywać jej bez końca.

Można także ugotować jedną, dwie kluski na próbę i ewentualnie zmienić proporcje mąki w pozostałym cieście. Jeżeli są dla Was zbyt delikatne, albo po prostu macie takie ziemniaki, które potrzebują więcej mąki, to do reszty ciasta dodajcie nieco więcej wybranej mąki.

3. Często zaleca się podsypanie mąka ciasta aby nie kleiło się do rąk. Im więcej mąki, tym kluski będą bardziej zwarte i niesmaczne. Dlatego ja polecam przygotować sobie miskę z zimną wodą. Przed lepieniem każdej kluski moczę w niej dłonie.

Odrywamy kawałki ciasta (u mnie 1 łyżka z porządną górką na jednego knedla), lepimy kulkę i rozpłaszczamy. Na środek dodajemy niewielką ilość nadzienia i zlepiamy ponownie w kulę. Odkładamy na talerz.

4. W dużym garnku zagotowujemy wodę z solą i 1-2 łyżeczkami oleju kokosowego. Gdy woda zacznie wrzeć, zmniejszamy ognień na średni i wrzucamy kluski (najlepiej partiami, aby swobodnie pływały). Po minucie zmniejszamy ogień na minimalny. Kluski gotujemy około 4-5 minut od wypłynięcia. Jeżeli kluski są bardzo małe, powinny wystarczyć nawet 3 minuty. Wyciągamy łyżką cedzakową.

Ja hartuję je w zimnej wodzie i podgrzewam lekko przed jedzeniem, ale nie trzeba tego robić. Jednak dzięki temu stają się z wierzchu odpowiednio zwarte.

5. Kluski podajemy na ciepło z sosem waniliowym. Sos waniliowy może być zimny, letni lub ciepły (wystarczy go lekko podgrzać przed jedzeniem).

Dodatkowo można oprószyć knedle cynamonem lub wanilią.

Można również podprażyć na patelni odrobinę posiekanych orzechów i zastosować jako posypkę.

Jako “oszukaną” bułkę tartą zastosujcie mielone migdały (można dodać do nich nieco cukru trzcinowego) i podprażcie krótko na suchej patelni.

 

 

No Comments

Leave a Comment