Kokosowe babeczki perfumowane bzem (bez glutenu, bez zbóż, bez mleka)

 

 

Korzystając z cudów natury i krótkiej obecności jednych z moich ulubionych kwiatów – bzu, przyrządziłam tym razem coś innego. Pyszne babeczki kokosowe z nutką kwiatów i aromatem lilaka, na spodach migdałowych. Tym razem postanowiłam przyrządzić deser w wersji bez zbóż. Znajdziecie tutaj jedynie mąkę migdałową, nieco skrobi i odrobinę mąki koksowej. Mam nadzieję, że przepis zadowoli przynajmniej większość czytelników. To zupełnie coś innego, nietuzinkowego. Warto przygotować te cudowne babeczki i skorzystać z momentu kwitnięcia bzu. Jest z nami tak krótko, nacieszmy się jego aromatem nie tylko w wazonie!

 

 

 

Kokosowe babeczki perfumowane bzem

 

Na ciasto:

 

(szklanka = 240 ml, łyżka = 15 ml)

1 jajko

2 łyżki płynnego miodu lub syropu klonowego

2 pełne łyżki oleju kokosowego

1 1/2 szklanki mąki migdałowej (ja użyłam bardzo drobno mieloną białą mąkę migdałową – z migdałów blanszowanych)

1/2 szklanki + 2 łyżki skrobi z tapioki

1 łyżka z górką mąki kokosowej

szczypta soli morskiej

 

Co robimy:

Olej rozpuszczamy w kąpieli wodnej i studzimy.

Do miski przekładamy jajko, wystudzony olej kokosowy i miód/syrop klonowy. Dokładnie mieszamy. Dodajemy mąkę migdałową, skrobię, mąkę kokosową i sól. Całość mieszamy, wyrabiamy jednolite, nieco lepkie ciasto.

Gdyby było zbyt suche, to dodajemy odrobinę zimnej wody. Natomiast gdyby ciasto było zbyt lepkie, podsypujemy mąką i skrobią i ponownie zagniatamy.

Powstałym ciastem wylepiamy foremki na babeczki. Jeżeli używacie metalowych foremek, to wówczas należy je dokładnie wysmarować olejem. Dno i boki nakłuwamy widelcem. Babeczki wstawiamy na około 15-20 minut do lodówki.

Rozgrzewamy piekarnik do 170 ° C. Pieczemy babeczki na środkowym poziomie piekarnika około 15-18 minut w zależności od wielkości foremek (i jak grubo wylepialiśmy je ciastem). Dlatego czas musicie dostosować pod swój piekarnik i foremki. Ciasto powinno lekko się zezłocić, ale nie powinno być ciemne. Wyciągamy i studzimy.

 

Aby ciasto nie urosło za mocno w piekarniku, przed pieczeniem do każdej babeczki wkładam kawałek papieru do pieczenia i obciążam go w środku czymś ciężkim (może to być groch, fasola, orzechy lub inne ziarna). Usuwam to wypełnienie po około 10 minutach. Następnie nakrywam babeczki papierem już tylko z wierzchu aby nie ściemniały zbyt mocno.

 

 

 

 

Krem kokosowy z bzem:

 

1/2 szklanki cukru trzcinowego/kokosowego (lub innego ulubionego skrystalizowanego słodzidła)

3 łyżki skrobi ziemniaczanej/ 4 łyżki skrobi kukurydzianej/ 4 łyżki proszku budyniowego waniliowego bez skrobi modyfikowanej i cukru*

szczypta soli

1 puszka pełnotłustego mleka kokosowego

1,5 szklanki mleka kokosowego rzadkiego (z kartonika, koniecznie bez zagęszczaczy i gum w składzie, np. Eco Mil bez cukru)

1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

1 szklanka świeżo zebranych kwiatów bzu

4 żółtka (z dużych jajek lub 5 z mniejszych)

 

*Ilość skrobi można modyfikować aby uzyskać krem bardziej gęsty lub mniej. Moje proporcje podaję na krem średniogęsty. Użycie nieco mniejszej ilości spowoduje, że krem będzie nieco rzadszy, nie radzę bardzo zwiększać tych proporcji, aby krem nie był zbyt gęsty. Czasami wielkość żółtek również wpływa na gęstość kremu.

 

 

Co robimy:

Bez otrząsamy z pyłków, insektów i wszelkich zanieczyszczeń. Kwiaty bzu obrywamy z gałązek, usuwamy zielone dolne części. Umieszczamy je w rondelku. Dodajemy do nich mleko kokosowe (oba rodzaje) i lekko podgrzewamy (nie gotujemy!). Odstawiamy do ostudzenia. Przykrywamy i chowamy na całą noc do lodówki.

Następnie, drugiego dnia, ponownie podgrzewamy mleko z bzem na małym ogniu. Przecedzamy przez sito, aby odcedzić kwiaty.

W misce umieszczamy żółtka, dodajemy szczyptę soli, cukier trzcinowy i ubijamy mikserem na jasną i gęstą masę (około 3-4 minuty). Następnie dodajemy skrobię i bardzo dokładnie ubijamy do połączenia się składników. Powoli (cały czas miksując) dodajemy ciepłe mleko. Całość przelewamy do rondelka o grubszym dnie i podgrzewamy na małym ogniu. Cały czas mieszamy, a właściwie lekko ubijamy masę, trzepaczką, aby nie powstały grudki. Masa powinna powoli gęstnieć, zbyt szybkie zgęstnienie może spowodować, że masa nie będzie odpowiednio gęsta po wystudzeniu i będzie się rozwarstwiać. Dlatego uzbrajamy się w cierpliwość i nie zwiększamy płomienia aby przyspieszyć ten proces. Gdy krem się zagotuje, mieszamy jeszcze 1-2 minuty. Przelewamy do miski i przykrywamy wierzch folią spożywczą tak, aby dotykała powierzchni kremu. Studzimy i przekładamy do babeczek.

Po ugotowaniu kremu można go również przełożyć od razu do babeczek, jednak mimo wszystko polecam je nakryć folią, aby nie wytworzył się na powierzchni kożuch.

 

Gdyby zdarzyło się tak, że w trakcie gotowania kremu powstaną grudki, czasami wystarczy dobre i mocne wymieszanie. Można krem również potraktować blenderem, przetrzeć przez sito. Jednak gotowanie na najmniejszym ogniu i szybkie mieszanie, powinny zapobiec powstawaniu grudek. Skrobię również warto przesiać przed dodaniem do żółtek.

 

 

 

 

Śmietanka:

 

1 szklanka śmietanki kokosowej*

1 szklanka świeżo zebranych kwiatów bzu

2 łyżeczki erytrytolu

 

*Chodzi o śmietankę z puszki (np. Real Thai), jednak można również użyć stałą część z mleka kokosowego. Ja jednak zdecydowanie wolę śmietankę.

 

Co robimy:

Śmietankę przygotowujemy podobnie jak mleko do kremu wcześniej.

Opłukane na sitku i osuszone kwiaty bzu mieszamy ze śmietanką. Całość przykrywamy i chowamy do lodówki na noc.

Na drugi dzień przecedzamy śmietankę. Dodajemy do niej nieco słodzidła i ubijamy mikserem.

Ja do śmietanki dodaję odrobinę syropu z bzu (przepis tutaj), co wpływa na jeszcze bardziej wyczuwalny aromat lilaka. Przez to śmietanka nie jest tak puszysta po ubiciu, ale smak jest bardzo fajnie podkreślony.

Gdy do tartaletek dodamy krem, na wierzchu umieszczamy kleks śmietanki. Dekorujemy. Wstawiamy na kilka chwil do lodówki, aby wszystko stężało i podajemy.

 

Smacznego!

 

 

 

No Comments

Leave a Comment