Konfitura z płatków róży (niskosłodzona, bez cukru)

 

Wspaniale aromatyczna, pyszna, mało słodka, taka jest moja konfitura z płatków róży. Takie przetwory wspaniale sprawdzają się do nadziewania wszelkich słodkich bułeczek, ciast, ciasteczek. Są idealne do gofrów, naleśników lub do wyjadania łyżeczką ze słoika 🙂 To nie tylko smaczna, ale również zdrowa przekąska. Róże posiadają wspaniałe właściwości lecznice, są stosowane przy zaburzeniach trawienia, dla ukojenia chorej wątroby, działają przeciwnowotworowo (chronią DNA), są pełne antyoksydantów, do tego zawierają bardzo dużo witaminy C.

 

Tym razem pokażę Wam jak przyrządzam konfiturę klasyczną, smażoną (można ją smażyć w garnku lub na patelni, właściwie to duszenie z odparowywaniem). Jednak sposobów na konfitury jest wiele. Obiecuję przepis również na konfiturę z płatków róży ucieraną.

 

Jedyny minus jest taki, że potrzebujemy sporo płatków, z małego wiaderka otrzymujemy 3-4 słoiczki. Ale uwierzcie, że warto! Do wyrobu takiej konfitury musicie koniecznie użyć dobrej jakości surowca, a mianowicie róży z czystego terenu, bez oprysków. Na próżno szukać takich kwiatów w kwiaciarniach, a nawet targach. Tutaj dobrze jest mieć fajnych znajomych, zaprzyjaźnionego i zaufanego ogrodnika, albo po prostu wybrać się na plantację, gdzie w ekologiczny sposób róże hodowane są w większej ilości. Takie traktowane jakimikolwiek opryskami są niezdatne do spożycia nawet po ugotowaniu! Możecie również wykorzystać płatki dzikiej róży, jednak z terenów odległych od wszelkiej aglomeracji.

Czym kierować się przy wyborze kwiatów? Im piękniej i intensywniej pachną, tym konfitura będzie smaczniejsza i bardziej aromatyczna. Można użyć róży stulistnej, damasceńskiej, galicyjskiej.

 

 

ILE CUKRU/SŁODZIKA?

Ilość słodzika w mojej konfiturze jest bardzo mała, więc wyrób nie jest w ogóle słodki, właściwie prawie wcale nie czuć słodyczy, bardzo delikatnie, za to na pierwszy plan wybija się aromat róży. Jeżeli wolicie słodsze konfitury, to ilość cukru możecie podwoić, potroić… Ja stosuję zazwyczaj proporcje +/- 70% płatków na 30% słodzidła. To bardzo mało, większość przepisów zawiera dwukrotność, a nawet trzykrotność cukru w stosunku do ilości płatków, czyli zazwyczaj są to proporcje typu 1 część płatków i 1 część cukru lub 1 część płatków : 2, a nawet 3 części cukru!! Dla mnie taka konfitura jest po prostu nie do spożycia 🙂 Ale jeżeli lubicie słodkie, to dowolnie dopasujcie słodycz.

 

 

Co potrzebujemy:

500 g płatków róży

150 g cukru trzcinowego/erytrytolu, można również zastąpić ksylitolem lub innym słodzidłem (jeżeli chcę otrzymać słodszą konfiturę, to dodaję zazwyczaj 200g – max 250 g – pół na pół cukier trzcinowy/słodzik, jednak nigdy w proporcji 1:1 lub 1:2, ale zwiększcie ilość według uznania)

300 ml wody

2 łyżeczki soku z cytryny

 

Płatki należy przebrać, wyrzucamy te lekko zepsute, czy zwiędłe. Małymi nożyczkami wycinamy z każdego płatka białą część (dolna szypułka), jeżeli tego nie zrobimy, nasza konfitura będzie gorzka.

Płatki przekładamy na sitko, płuczemy pod zimną wodą, lekko otrząsamy. Następnie przelewamy je wrzątkiem, dzięki czemu lekko zmiękną, ale delikatnie zbladną, nie przejmujcie się tym. Odstawiamy do ostudzenia. Przygotowujemy syrop. Wodę zagotowujemy z cukrem i również studzimy.

Następnie umieszczamy płatki w garnku, zalewamy zimną wodą z cukrem (uprzednio przygotowanym syropem), dodajemy sok z cytryny, przykrywamy całość i odstawiamy w chłodne miejsce na całą noc. Najlepiej aby był to garnek żeliwny lub głęboka żeliwna patelnia.

Następnego dnia płatki gotujemy płatki wraz z syropem, w którym się moczyły przez 1 -2 godziny, od czasu do czasu mieszamy. Spora rozbieżność czasowa, wiem, ale to zależy od płatków, garnka i ilości cukru. Im więcej cukru, tym konfitura szybciej gęstnieje. Ja daję go mało, więc muszę dłużej odparowywać konfiturę. Taka ilość słodzidła spokojnie wystarczy aby konfitura zgęstniała, jednak potrzeba tutaj czasu.

Im więcej cukru, tym dłużej taka konfitura może stać w lodówce, ponieważ cukier jest naturalnym konserwantem, jednak jeżeli używamy jego zastępników, to może być różnie. Dlatego na wszelki wypadek od razu po przygotowaniu wolę zapasteryzować 🙂 Gorącą konfiturę przekładam do słoików, pokrywki przemywam spirytusem i od razu zakręcam. Gotuję je w garnku wyłożonym papierem (gazetami, straszny zapach gwarantowany, ale skuteczny sposób nie jest zły). Wyjmuję słoiki, odstawiam na ściereczkę do góry dnem i studzę. Oczywiście sposobów na pasteryzowanie jest więcej, ja wybieram zawsze ten, a Wy możecie wybrać inny ulubiony, np. w piekarniku.

 

*** Jeżeli chcecie przyspieszyć gęstnienie i otrzymać coś na kształt dżemu, to można użyć naturalnej pektyny jabłkowej. Ja nie lubię zbytnio takich dodatków (chociaż na rynku są dostępne naprawdę dobrej jakości pektyny bez chemii i bardzo naturalne), ale to już kwestia gustu.

 

1 Comment

  • Margita Czerwiec 11, 2019 at 10:48 am

    Uważam, że wycinając białe części płatków pozbywamy się tej charakterystycznej goryczki, która w nie przeszkadza w smaku zupełnie a wręcz dodaje niepowtarzalności. Nigdy nie wycinam białych części. Uwielbiam konfiturę z dzikiej róży. Na szczęście i dzięki zaangażowaniu mam na ogrodzie i rośnie w tempie błyskawicznym. W ciągu 3 lat urosła ponad 2 metry i rozkrzewiła się niesamowicie. Proponuję każdemu zainteresowanemu zerwać kilka gałązek i poziomo zakopać płytko w ogrodzie. Zobaczycie jak szybko się rozrośnie i będziecie mieli swoją pięknie pachnącą różę.

    Reply

Leave a Comment