Kruche tartaletki z różano-żurawinową panna cottą (bez glutenu, bez nabiału, bez jajek)

Dzisiaj Eat It Clean kończy pierwszy roczek istnienia w blogosferze 🙂  Ten rok był dla mnie niezwykle inspirujący, nauczyłam się wiele, poznałam od środka, czym właściwie jest prowadzenie bloga i zdziwiłam się nie raz 🙂 bo zupełnie inaczej sobie to wyobrażałam, ale jestem szczęśliwa, że jednak zdecydowałam się dzielić z Wami moją pasją. Sporo się zmieniło przez ten rok w życiu osobistym, jak i tutaj – na blogu. Cały czas staram się udoskonalać swoje blogowanie, to oczywiście nie koniec mojej nauki, ale dopiero początek przygody, tak naprawdę dopiero zaczynam być blogerem, ponieważ początki zawsze są inne, później rzeczywistość pokazuje jak ma być.

Najwspanialsze dla mnie i tak jest to, że nie dość, iż mogę dzielić się z wieloma osobami moimi przepisami, to goszczę bardzo często na Waszych stołach, dzielicie się ze mną zdjęciami Waszych wypieków, prosicie o rady, pieczecie ze mną i gotujecie 🙂 Dziękuję Wam za zaufanie, za wszystkie przemiłe słowa, za wsparcie, za ogrom motywacji i energii jaką dostaję od Was praktycznie każdego dnia! Przez ten rok otrzymałam mnóstwo podziękowań za przepisy, wiele ciepłych słów, to jest bardzo bardzo miłe i mobilizuje mnie do dalszej pracy nad moim blogiem! Wasze zadowolenie, to największa nagroda za moją pracę nad tym blogiem!

 

W podziękowaniu za wsparcie, za wszystkie miłe słowa oraz za to, że jesteście tutaj ze mną, przygotowałam dla Was coś na celebrację tego dnia. Pierwsze urodziny bloga chciałam uczcić jakoś elegancko 🙂 Jednak mamy lipiec, to nie czas na tort z kremem, na inne okazje upiekę dla Was nie jeden 😉 Wolałam postawić na jakiś szybki, lekki deser, który idealnie wpisze się w porę roku.

Połączenie kruchego ciasta i panna cotty to strzał w dziesiątkę! Lekki deser w innej odsłonie 🙂 Wykorzystałam przepis na wegańskie ciasto znane Wam z tartaletek z nadzieniem budyniowym. Jest pyszne, kruche i niezwykle smaczne. Fajnie komponuje się z resztą tego delikatnego deseru. Panna cotta to cudowne połączenie smaków, mamy tutaj lekko kwaskową żurawinę i cudowny aromat róży, zależnie od tego, jak słodkie lubicie desery, możecie kontrolować ilość słodyczy.

 

 

 

Przepis na dwie tartaletki i dwie panna cotty.

 

Moje foremki mają specjalne zagłębienie, które później po odwróceniu może służyć jako “dołek” na panna cottę. Jeżeli nie macie takich foremek, tylko klasyczne na małe tarty, to deser również będzie się prezentował bardzo ciekawie.

 

Ciasto:

1/2 szklanki mąki jaglanej (125ml)*
1/8 szklanki skrobi z tapioki (30ml)
5-6 łyżek rozpuszczonego (płynnego) oleju kokosowego
2-3 łyżki syropu klonowego
1/2 łyżeczki domowego cukru waniliowego (można zastąpić ekstraktem lub ziarenkami z wanilii)
1-2 łyżki zimnej wody
*Mąkę jaglaną można zastąpić bezglutenową mąką owsianą, gryczaną, ryżową, sorgo lub wymieszać kilka mąk. Jeżeli chcecie użyć mąkę kasztanową, teff, migdałową, to również można je dodać, jednak polecam wówczas oprócz nich dodatek jakiejś innej mąki, aby ciasto nie wyszło zbyt suche. Każda mąka ma inne właściwości i inaczej zachowuje się podczas pieczenia, więc jeżeli zdecydujecie się na dodatek różnych mąk, wówczas należy kontrolować ilość oleju i wody – aby ciasto było plastyczne.
Co robimy:
W misce mieszamy mąki, cukier waniliowy, olej koksowy i syrop klonowy. Mieszamy do uzyskania dosyć lepiącej, ale plastycznej konsystencji. Jeżeli ciasto jest za suche dodajemy wodę, jeżeli zbyt mokre podsypujemy mąką. Ciastem wylepiamy foremki. Wstawiamy je do lodówki na około 15-30 minut.
Po tym czasie rozgrzewamy piekarnik na 160 stopni. Pieczemy nasze spody około 17-20 minut (u mnie zazwyczaj trwa to około 17-18).
Studzimy na kratce i wyjmujemy z foremek dopiero po całkowitym ostudzeniu ciasta.

 

Na panna cottę:

(moje foremki mają około 6 cm u góry i 7,5 cm na dolnej krawędzi, każda mieści około 70 ml płynu)

 

130 ml mleka kokosowego rzadkiego z kartonika (u mnie Eco Mil bez cukru)

1 łyżka wody różanej (lub więcej, jeżeli woda jest mało aromatyczna, moja jest mocno esencjonalna)

2 łyżeczki słodzidła (lub więcej do smaku)

2-3 łyżeczki konfitury z żurawiny bez cukru *

1 łyżeczka żelatyny (lub zgodnie z tym, co podaje producent na opakowaniu)**

opcjonalnie: 1/4 łyżeczki liofilizowanych malin w proszku lub proszek z suszonego buraka dla koloru

 

* Można taką konfiturę zastąpić inną lub owocami. Obecnie wiele małych firm produkuje cudowne musy, dżemy, konfitury bez cukru i bez żadnych dodatków. Poszukajcie w sieci, na pewno coś znajdziecie. Sprawdzi się też  żurawina do mięs, można także zastąpić całość musem z malin, zblendowanymi wiśniami, czereśniami, domowymi przetworami owocowymi.

** W wersji vege można użyć agar-agar. Zależnie od producenta żelatyny, jej ilość w ciepłych miesiącach, zwłaszcza gdy w kuchni jest bardzo ciepło, może czasami ulec zmianie, tzn. należy dodać jej odrobinę więcej. Jednak deser będzie i tak tężał w lodówce, więc za bardzo bym nie zwiększała ilości żelatyny, aby masa nie wyszła zbyt twarda. Czytajcie na opakowaniu co zaleca producent.

 

Żurawinę przekładamy do garnuszka i delikatnie podgrzewamy, ale nie zagotowujemy, ma być po prostu ciepła. Przecieramy ją przez sito aby pozbyć się pestek i skórek. Odstawiamy do ostudzenia.

W garnku umieszczamy mleko, wodę różaną, słodzidło. Podgrzewamy, gdy pojawią się pierwsze bąbelki zestawiamy z palnika. Dodajemy żelatynę i szybko mieszamy aż się rozpuści. Studzimy około 5 minut.

Do mleka dodajemy przetartą konfiturę z żurawiny i mieszamy, a najlepiej blendujemy, aby składniki dokładnie się połączyły.

Przelewamy masę do foremek. Zostawiamy do wystudzenia. Gdy zacznie tężeć, foremki umieszczamy w szczelnym pojemniku bądź przykrywamy folią i wstawiamy do lodówki – najlepiej na całą noc lub przynajmniej na kilka godzin.

 

Gdy będziemy już chcieli podawać deser wystarczy złożyć go w całość 🙂 Wyjmujemy z lodówki panna cottę. Do płaskiego naczynia nalewamy odrobinkę ciepłej wody i delikatnie (dosłownie na kilka sekund) zanudzamy foremki, uważając aby woda nie dostała się do środka. Delikatnie odsuwamy brzegi deseru od foremki przy pomocy noża, odwracamy i wyjmujemy. Na wystudzone kruche spody układamy panna cotty. Przekładamy na talerzyki i jemy 🙂

 

Smacznego!

 

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis odwiedź mnie również na Instagramie, znajdziesz tam mnóstwo innych inspiracji, które nie pojawiają się na blogu.

 

No Comments

Leave a Comment

Secured By miniOrange