Kurczak po marokańsku pieczony z warzywami

 

Bardzo lubię kombinacje z różnymi smakami świata w mojej kuchni. Wielokrotnie pisałam o tym, że to samo danie możemy przyrządzić na sposób chiński, w klimacie arabskim czy indyjskim, po tajsku, włosku, grecku czy meksykańsku, wystarczy sięgnąć po kilka dodatków, a przede wszystkim przyprawy i zioła, to one nadają daniu odpowiedniego charakteru i klimatu. Idealne proporcje mieszanek przypraw potrafią pomóc nam zbudować posiłek, którego smak może przenieść nas w dowolne regiony świata.

Tym razem postanowiłam przywołać nieco marokańskich klimatów. Mój przyjaciel Marokańczyk dokładnie wytłumaczył mi na czym polega ich kuchnia, jakie przyprawy są używane i jaki końcowy efekt powinnam uzyskać przygotowując coś z kuchni jego rodzinnych stron. Można to w pewnym sensie uogólnić. Tak jak grecka kuchnia kojarzy mi się przede wszystkim z oregano, czosnkiem i tymiankiem, włoska z pomidorami i bazylią, to marokańska z mocnymi akcentami kuminu, cynamonu i kolendry. To spore uogólnienie, ale tak w przybliżeniu mogłabym to określić.

Kurczak po marokańsku to danie popularne na całym świecie, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, a przyrządza się go na różne sposoby, grilluje, piecze. Ja zrobiłam wszystko jak zawsze po mojemu, ale myślę, że udało mi się uzyskać tę główną nutkę smakową, która musi towarzyszyć daniom rodem z Maroka 🙂

Kurczak wychodzi bardzo soczysty i bardzo smaczny. Mocno orientalny, ale jednocześnie niezbyt ostry (możecie go naturalnie przyrządzić na ostro, o czym piszę w przepisie). Ja uwielbiam takie dania, a jeżeli i Wy lubicie takie klimaty smakowe, to jestem przekonana, że zasmakuje i Wam.

 

 

 

 

Kurczak pieczony po marokańsku z warzywami

 

Co potrzebujemy:

700-900 g udźca z kurczaka ekologicznego (górna część nogi)*

2 małe cukinie (można zastąpić bakłażanem)

kilka bardzo małych młodych ziemniaczków (można również użyć różyczki kalafiora)

2 łyżki oliwy lub oleju

olej do smażenia

odrobina soli, kuminu, mielonego czosnku i tymianku

 

*Można również użyć całe nogi, tylko dolne części (tzw. pałki) lub skrzydełka. Należy wówczas dostosować czas pieczenia do danych części.

 

Na marynatę:

1 łyżeczka oliwy lub oleju

sok z 1 małej ekologicznej cytryny

1 łyżeczka kuminu (kminu rzymskiego)

1/3 łyżeczki mielonej papryki

3/4 łyżeczki cynamonu cejlońskiego

1 łyżeczka mielonego czosnku

1/4 łyżeczki mielonego kardamonu

1/2 łyżeczki pieprzu

1/4 łyżeczki mielonej kolendry

1/4 łyżeczki suszonego tymianku

mała szczypta mielonych goździków

1 łyżeczka soli

opcjonalnie: w wersji bardziej na ostro można dodatkowo dodać 1/2 łyżeczki ostrej papryki, 1/4 łyżeczki chilli i 1/4 łyżeczki pieprzy cayenne

 

 

Co robimy:

Łączymy wszystkie składniki marynaty. Osuszone udźce z kurczaka oblewamy i nacieramy mocno marynatą. Przykrywamy i chowamy do lodówki na około 2 godziny.

Po tym czasie przygotowujemy ziemniaczki – szorujemy i podgotowujemy, nie mają być zupełnie ugotowane, ale nieco zmiękczone, aby lepiej się upiekły. Moje miały wielkość orzeszka, więc wystarczyły im 4 minuty. Odcedzamy i odstawiamy. Cukinię kroimy na plastry.

Na dużej patelni rozgrzewamy olej i smażymy kurczaka (skórą do dołu). Nie ruszamy, ani nie przesuwamy, ma się tak smażyć około 5-7 minut. Po tym czasie przekładamy na drugą stronę i smażymy około 4 minuty. Kurczak nie będzie upieczony, raczej surowy w środku. Ma się tylko zrumienić, a przesmażenie spowoduje, że większość soków zostanie w środku, a kurczak będzie soczysty.

W resztkach marynaty obtaczamy cukinię.

Piekarnik nagrzewamy na 180 stopni. Formę do pieczenia wykładamy papierem. Na dnie układamy plastry cukinii, na nich kładziemy obsmażonego kurczaka i odcedzone ziemniaczki, całość skrapiamy oliwą i dodajemy nieco soli (na warzywa), kuminu, czosnku i tymianku. Na warzywa wlewamy około 4 łyżki wody i 2 łyżki oliwy.

Pieczemy całość na środkowym poziomie piekarnika (na kratce, nie blasze). Po 30 minutach przekładamy kurczaka na drugą stronę, obracamy również ziemniaczki. Po 15 minutach ponownie obracamy kurczaka i dopiekamy aż będzie chrupiący, a ziemniaczki miękkie. Pod koniec włączam na chwilkę termoobieg lub grill z termoobiegiem, aby skórka przyjemnie się przyrumieniła i stała chrupiąca, jednak pilnuję, aby kurczak zbytnio się nie wysuszył (chociaż warzywa chronią go przed tym). Mi całość pieczenia zazwyczaj zajmuje około 70-80 minut. Jednak zawsze to będzie zależało od wielkości kawałków kurczaka oraz od części jakie używacie (udka, pałki, skrzydełka).

Jeżeli używacie termometru kuchennego, to upieczony kurczak powinien osiągnąć w środku temperaturę 165 stopni. Ja nie używam, piekę zawsze na oko i tak wychodzi właśnie najlepiej 🙂

Po upieczeniu podajemy od razu. Polecam wykorzystać sezonowe warzywa i przygotować do dania swoją ulubioną sałatkę (najlepiej z mixu sałat, pomidora, ogórka ze sporą ilością cebulki i czosnku).

 

Smacznego!

 

 

 

No Comments

Leave a Comment