Kurczak w sosie marchewkowo-ananasowym low Fodmap (oraz kilka porad jak ułatwić sobie gotowanie obiadu na co dzień)

W ciągu tygodnia, gdy nie mam specjalnie czasu na gotowanie wymyślnych potraw, zbieram z lodówki, to co jest, to co do siebie pasuje, czasami zestawiam w zaskakujący sposób pewne składniki i kombinuję nowe dania, szybkie, smaczne, pożywne. Założę się, że większość z moich czytelników, również tak kompletuje swoje posiłki i potrafi z łatwością przyrządzić proste i smaczne posiłki. Dzisiaj mam dla Was mały poradnik, jak mieć zawsze pod ręką nawet małe ilości potrzebnych składników i jak szybko przygotować obiad, gdy nie ma czasu.

 

Dla ułatwienia życia na co dzień 

 

W domu musi być po prostu pewien zapas. Moja mama i babcia mówiły, że jak jest mleko, mąka i jajka, to już przyrządzisz wszystko. Faktycznie, od placków, naleśników, pierogów, klusek, makaronów, po ciasta, desery, tarty…

U mnie zawsze są te składniki, oczywiście w wersji dla nas, czyli bez glutenu i mleka krowiego. Jest zawsze jakieś chude mięso, ryby, jajka, warzywa.

Staram się mieć zapas potartej wcześniej marchewki, popakowanej w woreczki i zamrożonej, a także i inne warzywa i owoce (naturalnie te, które można mrozić). Zawsze, gdy mam odpowiednio dojrzałego ananasa, nie jesteśmy w stanie zjeść całego, a on szybko się psuje, dlatego używam na bieżąco tyle, ile potrzebuję, a resztę obieram, kroję w mniejsze kawałki i mrożę. Tak robię z wieloma składnikami. Przejrzyjcie swoje ulubione przepisy, zobaczcie jakie warzywa i owoce są Wam często potrzebne najczęściej i co warto kupić raz na jakiś czas, a później wykorzystać tyle, ile musicie do danego przepisu. No i mamy dodatkowy plus, zero waste! 🙂

W moim zamrażalniku, jest zawsze zamrożonych kilka pojemników z domowym rosołem (przydaje mi się do sosów, zup…), mrożę go też w woreczkach na kostki lodu (dodaję wtedy niewielką ilość do sosu). W lodówce są słoiki z zawekowaną zupą, domowe pasztety. Zawsze mogę z tego coś wyczarować na szybko.

Mrożę posiekane zioła, robię domowe przetwory, dżemy, musy. Po pierwsze mam smaki lata na dłużej, po drugie mam kilka dni większej pracy w kuchni, a później zawsze po prostu korzystam i otwieram kolejne słoiczki. To bardzo przyśpiesza i ułatwia przyrządzenie każdego posiłku.

U mnie musi być też kilka słoiczków tuńczyka i makreli w wodzie, jakiś bezglutenowy makaron, ryż. Wystarczy dodać warzywa i mamy gotowy obiad w 10 minut.

Wcześniejsze przygotowanie składników (czyli pokrojenie i zamrożenie warzyw oraz owoców) powoduje, że przygotowanie obiadu jest po pierwsze szybsze, nie muszę już nic kroić, obierać, a po drugie, zawsze mam pod ręką to, czego potrzebuję i w takiej ilości jak chcę, nie martwię się, że zabrakło mi kawałka ananasa czy marchewki.

Jeżeli używacie przetwory jak pomidory w puszce albo marchewkę i groszek w zalewie, to zawsze warto mieć tego typu składniki pod ręką. Warto także samemu przyrządzić w sezonie takie słoiki (z pomidorami, marchewką, groszkiem, jarzynami, sałatkami w occie itd.). Oczywiście z dozwolonych na danej diecie składników.

Jeżeli chodzi o osoby z HIT oraz te na diecie Fodmap i ogólnie zmagających się z IBS, to zdecydowanie bardziej polecam mrożenie warzyw, niż przygotowywanie ich w zalewie z octem.

 

W tym przepisie na indyka z cukinią w sosie słodko-kwaśnym, pisałam również o tym, co warto mieć zawsze w zamrażalniku. Od pokrojonego wcześniej ananasa i porcjowanego w woreczkach, po pieczoną paprykę i passatę. Aby jednego dnia przygotować sobie zapas składników, a później wyciągać już małe porcje potrzebnych dodatków (wcześniej pokrojonych/upieczonych…).

Dodatkowo nie potrzebujecie często całego ananasa, całej butelki passaty, więc zero waste – bierzemy ile potrzebujemy, resztę pakujemy w woreczki lub przelewamy do małych pojemniczków i mrozimy. Nie musimy też czekać za każdym razem aż ananas odpowiednio dojrzeje.

Paprykę piecze się długo, więc wystarczy to zrobić raz na jakiś czas, a później korzystać i brać tyle, ile wymaga przepis.

To tylko przykłady, ale warto pamiętać o tym, aby raz na jakiś czas przygotować sobie część składników, nie marnować jedzenia, schować do zamrażalnika resztę lub zawekować. Mamy dzięki temu zawsze pod ręką to, co niezbędne, a poza tym, część pracy mamy wykonane wcześniej, co i ułatwia i przyspiesza działanie w kuchni.

 

 

Kurczak w sosie marchewkowo-ananasowym

 

Jednym z takich przykładowych obiadów jest dzisiejszy przepis. Potraktujcie to jako inspirację, a następnym razem dodajcie to, co macie, to, na co macie ochotę.

Tutaj wykorzystałam pokrojonego wcześniej i zamrożonego ananasa, marchewkę, którą wcześniej obrałam, potarłam i podzieliłam na porcje do zamrożenia. Użyłam także mięso, które zawsze staram się kupować raz na jakiś czas. Do tego zamrożony rosół, który zawsze mrożę tuż po ugotowaniu i ostudzeniu. Więc większość produktów mam już przygotowanych wcześniej.

Tak na marginesie. Wszystkie składniki kupuję z pewnego źródła, mięso jest z hodowli ekologicznej lub od mojej rodziny, tak samo jajka, warzywa, owoce. Polecam Wam nie tylko ze względów zdrowotnych, ale także smakowych.

 

 

 

 

Co potrzebujemy:

250-300 g mięsa z piersi kurczaka

około 1/2 potartej na grubych oczkach marchewki

3-4 plastry ananasa, pokrojone na mniejsze kawałki

1 niepełna szklanka domowego rosołu lub bulionu (u mnie zazwyczaj rosół z indyka)

3 łyżki płatków drożdżowych nieaktywnych

łyżeczka suszonej natki pietruszki

odrobina oregano

sól i pieprz do smaku

1 ekologiczna cytryna

2 łyżeczki koncentratu pomidorowego

1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej (lub innej ulubionej)

2-3 łyżki mąki (ryżowej, jaglanej, owsianej itp)

1 łyżeczka cukru trzcinowego/syropu klonowego lub innego słodzidła

 

Co robimy:

Jeżeli chodzi o warzywa, to ich nie rozmrażam, tak samo rosół można dodać bezpośrednio do garnka. Rozmrażam tylko mięso i to tak w 95%, aby w środku było lekko zmrożone, łatwiej się kroi.

1. W garnku o grubym dnie rozgrzewamy 1/2 łyżeczki oleju kokosowego. Wrzucamy marchewkę, dodajemy kilka łyżek wody i dusimy pod przykryciem. Gdy lekko zmięknie, dodajemy ananasa i ewentualnie kilka kropli wody.

2. W między czasie kroimy mięso, skrapiamy sokiem z 1/4 cytryny, solimy, dodajemy odrobinę pieprzu. Oprószamy mąką (ja lubię tutaj używać ryżową). Na patelni rozgrzewamy nieco oleju kokosowego, wrzucamy mięso, zmniejszamy płomień i obsmażamy ze wszystkich stron. Dodajemy nieco wody, przykrywamy i dusimy na wolnym ogniu do miękkości mięsa.

3. Wracamy do sosu. Dodajemy rosół/bulion. Gotujemy razem pod przykryciem kilka minut. Odrywamy i lekko redukujemy płyn. Gdy ubędzie go mniej więcej połowa, dodajemy koncentrat, przyprawy, dowolne słodzidło. Po kilku minutach rozrabiamy skrobię oraz płatki drożdżowe w wodzie (około 1/3 szklanki). Zwiększamy płomień, zagotowujemy, dodajemy skrobię i mieszamy jakiś czas, gotujemy kilka chwil, przykrywamy, zmniejszamy płomień i dusimy jeszcze chwilkę.

4. W czasie, gdy przygotowuję mięso i sos, gotuję makaron lub ryż. Możecie również ugotować kaszę czy ziemniaki, albo mrożone brokuły, kalafiora czy inne jarzyny.

5. Gdy sos jest już gęsty, mięso miękkie, a makaron ugotowany, mam praktycznie obiad gotowy 🙂

 

Smacznego!

 

 

 

Często dostaję od Was pytania jakich firm kupuję różne produkty bezglutenowe, przyprawy, ryż czy makarony. Jeżeli chodzi o makarony, to mam kilka swoich ulubionych, np. ‘Fabijańscy’, kupuję różne kształty (świderki, literki, nitki, muszelki), zazwyczaj makaron ryżowy i jaglany. Są to makarony z certyfikatem na bezgluten, ekologiczne, ale uwaga – są takż odpowiedniki bez certyfikatu na bezglutenowość, po prostu trzeba czytać opakowania.

Nie kupuję żadnych makaronów z mąką kukurydzianą. Skrobia jest ok w moim przypadku, ale mąka kukurydziana już nie, do tego bardzo nie pasuje mi smak takiego makaronu.

Natomiast makaron spaghetti kupuję z dwóch firm (na zdjęciu niżej) – ryżowy ‘Terrasana’, a także jaglany ‘Diet Food’. Oba są bardzo smaczne, można je również gotować razem. Jedna uwaga, producenci podają czas gotowania około 4 minuty, niestety, chociaż nie lubię rozgotowanego makaronu, to te są po prostu za twarde po tak krótkim czasie gotowania i nieco gumowate w środku. Ja gotuję oba na średnim ogniu po około 9-10 minut i wówczas są bardzo smaczny. Po ugotowaniu przelewam na sitku nie zimną, a ciepłą wodą. Wypróbujcie swój czas gotowania, bo dla mnie ten podawany na opakowaniu nie jest odpowiedni.

 

 

No Comments

Leave a Comment

Secured By miniOrange