Marmolada – konfitura z bzu czarnego i borówki amerykańskiej

Dzisiejszy przepis to bomba antyoksydantów, witamin i minerałów. Oczywiście, coś tam po drodze zniknie podczas obróbki, jednak drogocenne substancje, które zawarte są w owocach, są dosyć stabilne, a przygotowanie tego wyrobu jest dosyć szybkie, więc krótki czas smażenia konfitury powoduje, że sporo zostaje w środku 🙂

 

O owocach

Bez czarny, a przede wszystkim jego owoce, ma udowodnione naukowo właściwości zdrowotne. Owoce bzu czarnego charakteryzują się ogromną ilością antocyjanów, a co się z tym wiąże, wykazują właściwości antyoksydacyjne, czyli zdolność do wiązania wolnych rodników. Wykazują bakteriobójcze działanie oraz zdolność wiązania się flawonoidów zawartych w ekstrakcie z wirusem grypy, przez co zostaje uniemożliwione wniknięcie do komórki. Działają przeciwgorączkowo, przeciwzapalnie, bakterio i wirusobójczo. Dodatkowo są pomocne przy zaparciach i problemach z trawieniem.

Jednak bez czarny nadaje się do spożycia dopiero po obróbce termicznej, ponieważ zawiera sambunigrynę, substancję, która posiada toksyczne właściwości, a spożycie surowych owoców, może wywołać silną biegunkę, jednak związek ten zostaje zneutralizowany po przegotowaniu.

 

Borówki amerykańskie są powszechnie znane jako bomba antyoksydacyjna i skarbnica antocyjanów oraz kwasu elagowego i witamin. Dodatkowo spożywanie borówki chroni nas przed wirusem wątrobowym typu C, owoce działają korzystnie na miąższ wątroby poprzez ochronę hepatocytów. Owoce te regulują poziom cholesterolu oraz ciśnienie tętnicze, posiadają właściwości antynowotworowe, wzmacniają oczy poprzez poprawę mikrokrążenia w oku i ukrwienie w tęczówce. Natomiast garbniki w nich zawarte działają silnie przeciwbakteryjnie (m.in. zwalczają szkodliwe bakterie E. Coli).

 

Na temat tych owoców mogłabym się nieźle rozpisać, ponieważ obie rośliny to masa cudownych związków, rewelacyjnie wpływających na nasz organizm, jednak wymieniłam tylko kilka najważniejszych, o reszcie możecie sobie poczytać w internecie, czy książkach medycznych, zielarskich.

Chciałam Wam tylko uświadomić, że takie skarby rosną wokoło i warto z nich przyrządzić remedium na wiele dolegliwości, a zwłaszcza przygotować sobie naturalną apteczkę na zimę!

 

 

 

 

Wracając do dzisiejszego przepisu, to przygotowuję z obu owoców pyszne przetwory. Coś pomiędzy konfiturą/marmoladą – ponieważ wyrób jest nasycony masą owoców, a jednocześnie jest gładki. Usuwam pestki, ponieważ taka konfitura jest łagodniejsza dla mojego żołądka, a po drugie usunięcie tych zawartych z owocach bzu, daje nam pewność, że ewentualne toksyczne związki w pestkach zostają po prostu wyrzucone.

Konfitura będzie rzadsza lub bardziej gęsta, w zależności ile dodacie słodzidła, jak długo będziecie ją odparowywać. Jednak borówka amerykańska jest znana ze swoich właściwości żelujących, co przyda się tutaj w osiągnięciu odpowiedniej konsystencji. Bez natomiast zawiera bardzo mało pektyn, dlatego dobrze jest łączyć go z innymi owocami, które je zawierają.

 

Borówki z dobrego źródła dziś łatwiej kupić, jednak czarny bez zbierzcie sami, koniecznie z daleka od autostrady czy aglomeracji miejskiej!!! Ten krzak rośnie w sporej ilości chyba wszędzie, wystarczy dla każdego 😀

 

Co potrzebujemy:

450 g owoców bzu czarnego

200 – 250 g owoców borówki amerykańskiej

150-200 g cukru trzcinowego/ksylitolu/erytrytolu

sok z całej cytryny

 

Owoce przekładamy na sitko, płuczemy. Przekładamy je do garnka (najlepiej żeliwnego lub z grubym dnem), dodajemy słodzidło. Podgrzewamy całość, owoce po kilku minutach zaczynają puszczać sok.

Smażymy konfiturę około 10 minut na średnim ogniu i gdy zacznie mocniej wrzeć, zmniejszamy ogień. Dodajemy sok wyciśnięty z cytryny i smażymy dalej, redukując jednocześnie ilość płynu, co z kolei wpływa na gęstnienie wyrobu. Po około 30-40 minutach dżem zazwyczaj jest już gęsty i bardziej zwarty.

Całość przecieramy przez gęste sito z gazą aby pozbyć się pestek. Ponownie przekładamy do garnka, podgrzewamy i gorące przekładamy do czystych, wyparzonych słoiczków, następnie pasteryzujemy w dowolny, ulubiony sposób (ja to robię zawsze w garnku, nie pasteryzuję w piekarniku, przerażają mnie opowieści o wybuchających słoikach 😉 ).

No i to właściwie wszystko 😀 Remedium na przeziębienia gotowe!

 

Smacznego i na zdrowie!

 

 

 

No Comments

Leave a Comment