Marmurkowe babeczki bananowe (bez glutenu, bez mleka)

 

 

Czy może być koniec przepisów na pyszne babeczki bananowe? Nie! Mam ich mnóstwo, a ponieważ nie lubię nudy na talerzu, to ciągle wymyślam nowe przepisy, inne proporcje. Uwielbiam, gdy moje wypieki są mięciutkie, wilgotne i pełne smaku. A banany i czekolada to wybitne połączenie. Dlatego postanowiłam stworzyć bardzo prosty przepis na babeczki marmurkowe. Jeżeli kiedykolwiek wydawało się Wam, że ciasto marmurkowe jest trudne w przygotowaniu, to chciałabym udowodnić, że absolutnie tak nie jest! Mamy tutaj typowo muffinkowy wypiek, który polega na łączeniu suchych i mokrych składników, chyba prościej być nie może. Szybko, łatwo, a na końcu otrzymujemy nagrodę w postaci cudownej przekąski – wilgotnych, mięciutkich babeczek, które swoją świeżość zachowują kilka dni. Brzmi cudownie? No to do dzieła!

 

 

 

 

Marmurkowe babeczki bananowe

 

 

Co potrzebujemy (na około 14-16 babeczek):

75-80 g czekolady 70% kakao (jeżeli czekolada zawiera więcej kakao, można użyć mniejszą ilość, aby wypiek nie był za suchy)

1,5 szklanki rozgniecionych mocno dojrzałych bananów (około 3 większe banany)

1/2 – 3/4 szklanki erytrytolu/cukru trzciniowego

2 mniejsze jajka

75 ml oleju kokosowego (płynnego)

szczypta soli

1 szklanka mąki ryżowej (u mnie Balviten)

1/2 szklanki mąki jaglanej (Grano)

1/4 szklanki dowolnej skrobi (z tapioki, ziemniaczanej, proszku budyniowego albo mix kilku)

2 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia z sodą i kamieniem winnym

wanilia w dowolnej postaci (ekstrakt, mielona wanilia, ziarenka z 1 laski wanilii)

 

Co robimy:

Piekarnik nagrzewamy na 180 stopni.

Do miski przesiewamy mąki wraz z proszkiem do pieczenia, odstawiamy.

Do drugiej miski dodajemy rozgniecione widelcem banany, jajka, olej, słodzidło. Mieszamy wszystko dokładnie.

Podgrzewamy posiekaną czekoladę, odstawiamy.

Mieszamy suche i mokre składniki, nie mieszamy masy zbyt długo, tylko do połączenia się składników. Dzielimy masę na dwie części (ja to robię na oko, nie odmierzam, ani nie ważę) i do jednej z nich dodajemy rozpuszczoną czekoladę, mieszamy aż masa będzie jednolita.

Przygotowujemy foremki na muffinki, ja używam sylikonowych. Dodajemy po łyżeczce masy na przemian – jasna, ciemna, jasna… aż napełnimy foremki do około 2/3 wysokości. Na końcu za pomocą cienkiego noża delikatnie “mieszamy” masę wykonując “świderki”, niezbyt intensywnie 2-3 obroty nożem.

Muffinki pieczemy na kratce, nie na blasze, na środkowym poziomie piekarnika około 22-25 minut w zależności od piekarnika, jednak nie za długo, ponieważ będą zbyt suche z wierzchu.

Wyciągamy z piekarnika i studzimy w foremkach.

 

Babeczki są cudowne po lekkim ostudzeniu, ale również na drugi i trzeci dzień. Należy je przechowywać w szczelnym pojemniku, ja do końca trzymam je w silikonowych foremkach, w których się piekły, moim zdaniem pomagają one zatrzymać wilgoć w babeczkach.

 

Dodatkowo można przed pieczeniem posypać górę babeczek posiekaną czekoladą lub kropelkami -groszkami czekoladowymi, albo po upieczeniu wykonać polewę z roztopionej gorzkiej czekolady z dodatkiem odrobiny oleju kokosowego.

 

Smacznego!

 

No Comments

Leave a Comment