Muffiny bananowo-jabłkowe (paleo, bezglutenowe)

Muffinki, zwłaszcza te typu “mokre+suche, zamieszać, upiec” są chyba najprostszym i najszybszym deserem jaki możemy sobie przygotować 🙂 Bardzo lubię te z dodatkiem banana, musów owocowych, bo są wilgotne, mięciutkie i smaczne. Małe co nieco, ale w zdrowszej formie.

Takie są paleo muffinki bananowo-jabłkowe, które można przygotować sobie zawsze, gdy mamy ochotę na coś smacznego, ale również gdy chcemy zabrać ze sobą coś smacznego do pracy, albo dorzucić jakąś przekąskę dla maluchów do szkolnego lunchboxa.

Słodzone są praktycznie owocami i niewielką ilością syropu klonowego, nie zawierają zbóż, są dobrym źródłem szybkich węglowodanów, co przyda się zwłaszcza o tej porze roku, gdy o wyziębienie nie trudno. Do tego przeciwzapalny cynamon i mamy prawie leczniczy deser 😀

 

 

Co potrzebujemy:

Mokre składniki:

1 niewielkie jajko

1 dojrzały banan

4 łyżki syropu klonowego typu C

10-12 łyżek mleka migdałowego

1 gruby plaster cytryny (sok)

45-50 g musu z jabłek

 

Suche składniki:

4 pełne łyżki mąki kokosowej

2 pełne łyżki mąki kasztanowej

1/3 łyżeczki sody

3 łyżeczki cynamonu cejlońskiego

 

Co robimy:

Tutaj sprawa jest prosta 🙂 Wrzucamy do blendera wszystkie mokre składniki i blendujemy na gładką masę. W osobnym naczyniu mieszamy suche składniki (mąki uprzednio przesiewamy przez sitko). Do suchych składników wlewamy mokre i mieszamy dokładnie, w razie potrzeby dolewamy odrobinkę mleka migdałowego – ciasto ma być gęste, jednak gdyby było tak gęste, że trudno je mieszać, wówczas lekko rozrzedzamy.

Przelewamy masę do foremek na muffiny (ja używam silikonowe i takie polecam do tego typu wypieków).

Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. 10-12 minut pieczemy na termoobiegu, następnie 12-15 minut na opcji góra-dół. Czas pieczenia będzie zależał od tego jak duże były banan i jajko, a także od tego jak wodnisty był mus jabłkowy. U mnie za każdym razem czas pieczenia waha się w granicach, które podałam wyżej.

Wyjmujemy z piekarnika i studzimy na kratce. Wyjmujemy dopiero po ostudzeniu, można lekko pomóc sobie nożem, gdyby delikatnie przywarły.

Dekorujemy dowolnie, moim zdaniem idealnie pasuje tutaj roztopiona gorzka czekolada 🙂 można również niczym ich nie dekorować, są smaczne z czekoladą i bez… Jednak ciężko odmówić sobie odrobinki czeko-czeko 😉

 

OPCJE – Przerobienie muffinki na “pączka”:

Jeżeli chcecie i lubicie muffiny z nadzieniem, to bardzo polecam dodać do nich konfiturę różaną lub inną ulubioną. Może to być w pewnym sensie oszukany pączek 😉 Muffinki można w ten sposób przerobić, aby trochę go przypominały.

Wówczas postępujemy prawie tak samo, z tym, że do foremki wlewamy odrobinę ciasta około 1/3 wysokości foremki, na środku kładziemy łyżeczkę konfitury (moim zdaniem różana najbardziej imituje smak pączka), uzupełniamy foremkę kolejną porcją ciasta. Zamiast cynamonu, dodajemy do ciasta ziarenka z 1 laski wanilii lub ekstrakt waniliowy.

W miejsce polewy z czekolady można zrobić lukier z erytrytolu (ksylitolu lub innego słodziła) zmielonego na puder oraz soku z cytryny i po polaniu nim muffinki obsypać całość startą skórką z pomarańczy.

Smacznego! 🙂

 

No Comments

Leave a Comment

Secured By miniOrange