Paleo baletki kasztanowo-kokosowe z nadzieniem malinowo-różanym (bez glutenu, bez cukru)

 

 

Dlaczego lubię ciastka? Bo, że lubię, to czytelnicy mojego bloga zdecydowanie zauważyli 😉 Odpowiedź jest prosta, bo są pyszne.

Do tego odkąd sama je sobie przyrządzam, wiem z jakich składników są zrobione, czyli wiem, że mam w środku same dobre rzeczy 🙂 Czy są zdrowe? No zdecydowanie nie są niezdrowe ;), nie zawierają pustych kalorii, mąki mają sporo błonnika, nie dodaję cukru rafinowanego, przemycam często różne zdrowe dodatki jak owoce. Nie ma tu żadnej chemii, konserwantów, zbędnych kalorii. Taka przekąska składająca się z ‘real food’ to po prostu część mojej diety, ponieważ nie zamierzam odmawiać sobie drobnych przyjemności, to, że jedzenie jest zdrowe, nie oznacza, że musi być niesmaczne. Może, a nawet musi smakować. Do tego, gdy coś się nazywa ciastkiem, chociaż klasycznego ciastka pod względem składu nie przypomina, a smak ma jeszcze lepszy, to wszystko powoduje, że od razu człowiekowi lepiej na duszy 🙂 A gdy takie deser przygotowuje się w dosłownie kilka minut, to o czym tutaj w ogóle dyskutować! Zabieramy się do pracy 😀

 

 

Co potrzebujemy:

3 białka

2 żółtka

opcjonalnie odrobina proszku do pieczenia, bezglutenowego (szczypta)

4-5 łyżek erytrytolu lub innego skrystalizowanego słodzidła jak cukier trzcinowy czy kokosowy

porządna szczypta soli

2 czubate łyżki mąki kasztanowej

2 łyżki mąki kokosowej

2 łyżki skrobi z tapioki

 

Nadzienie:

Mus z malin 100% bez cukru (użyłam takiego)

1 łyżka wody różanej

ewentualnie coś do posłodzenia, ja nie daję

 

Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni.

Białka ubijamy z solą i szczyptą proszku do pieczenia na sztywną pianę, dodajemy erytrytol lub inny cukier. Ubijamy do połączenia się cukru z białkami. Następnie dodajemy powoli lekko rozbite widelcem żółtka i ubijamy na gładką puszystą masę. Mąki przesiewamy przez sito partiami i mieszamy wszystko delikatnie łyżką (od spodu, tak aby nie zniszczyć napuszonej struktury). Robimy to delikatnie, ale zdecydowanie, aby mąki połączyły się z resztą masy.

Masę przekładamy za pomocą dużej łyżki, rękawa cukierniczego lub tak jak wam wygodniej na papier do pieczenia. Robimy odstępy pomiędzy kleksami z ciasta, ponieważ jak to biszkopt, wszystko nam będzie mocno rosło. Pieczemy w piekarniku około 10 minut na drugim poziomie od dołu.

 

Ja nakładam zazwyczaj ciasto łyżką, wychodzi mi 20 biszkoptów, czyli 10 dużych ciastek (po złożeniu). Lubię taką wersję maxi, jeżeli wolicie możecie nakładać ciasto łyżeczką – wyjdzie więcej mniejszych ciastek, natomiast pamiętajcie aby odpowiednio skrócić czas pieczenia – obserwujcie, gdy biszkopty zaczną się rumienić, wyciągamy z piekarnika.

Wyjmujemy i ostrożnie zsuwamy je razem z papierem do pieczenia i gdy lekko przestygną zdejmujemy (jeżeli delikatnie przywarły do papieru to pomóżcie sobie cienkim nożem).

 

 

Mus z malin mieszamy z wodą różaną i ewentualnie pudrem z erytrytolu. Nakładamy odrobinę na spód jednego biszkopcika i przykrywamy drugim, podobnie postępujemy z każdym kolejnym ciastkiem.

Jeżeli nie macie takiego musu z malin możecie użyć mrożonych lub świeżych, należy je zblendować i przetrzeć przez sito aby pozbyć się pestek. Możecie również użyć inny mus czy konfiturę.

 

Smacznego!

No Comments

Leave a Comment

Secured By miniOrange