Pasztet z królika a’la pasztetowa

Pasztety pojawiały się na moim blogu już kilkakrotnie. Nie przez przypadek, po prostu je uwielbiam 🙂 Jakiś czas temu pokazywałam Wam mój sposób na pasztet z indyka i/ lub z królika (KLIK) oraz na pasztet z indyka pieczony w kąpieli wodnej (KLIK). Bardzo lubię taką formę mięsa, do tego jest to jeden ze sposobów jak wykorzystać mięso z rosołu, totalny recycling 🙂

 

Tym razem chciałabym pokazać jak zrobić mega smarowalny pasztet przypominający bardziej pasztetową niż pasztet tradycyjny. Pasztet z indyka i królika również posiadał taką opcję – krótszy czas pieczenia pozostawiał nam końcowy efekt pasztetu smarowalnego. Jednak tym razem jest to przepis na pasztet  jeszcze bardziej przypominający taki do smarowania. Oczywiście świetnie smakuje z paleo bułeczkami na śniadanie, drugie śniadanie do pracy czy dla dzieci do szkoły. Do tego taka forma mięsa jest niezwykle lekkostrawna, przesmaczna.

Mięso z królika jest najmniej alergizującym rodzajem mięsa, jest delikatne, bardzo dobrze się trawi, co sprzyja również temu, że przyswajalność białka z mięsa królika szacuje się aż na 90%, dla porównania przyswajalność białka z wołowiny to około 60% (ale wołowiny dobrej jakości, niekoniecznie z supermarketu). Do tego mięso z królika zawiera całą masę witamin i minerałów, a co ciekawe bardzo rzadko występującą w mięsie miedź. Dlatego tym bardziej namawiam do wykorzystywania w kuchni tego rodzaju mięsa. Oczywiście najlepiej z ekologicznej hodowli. Ja zawsze kupuję mięso na Bazarze Natury w Gdańsku od Polskie eko zagrody, wiem, że mięso z tej hodowli jest również dostępne w Warszawie.

 

Wracając do pasztetu, to potrzebujemy mięso porosołowe z królika oraz odrobinę płynu i warzywa – marchew, seler, kawałek korzenia pietruszki. Nie dodajemy jajek, bułki, mąki, żadnych zagęszczaczy, tutaj rolę zagęstnika i “nawilżacza” oraz spulchniacza spełniają warzywa. Nie potrzeba absolutnie dodawać żadnego tłuszczu! Pasztet jest mokry tak jak powinien.

 

Jeżeli nie macie aktualnie rosołu albo nie macie ochoty na rosół, a chcielibyście zrobić pasztet (jednak polecam rosół, stanowi świetną bazę do innych zup, magiczna przemiana rosołu w pomidorową znana jest w każdym polskim domu przy niedzieli 😉 ), to potrzebujecie:

1 duża marchew

1 spory seler,

1 korzeń pietruszki

kilka gałązek natki pietruszki

kilka ziarenek ziela angielskiego

2 liście laurowe

suszona cebulka i czosnek

suszone warzywka (marchew, pasternak, seler, pietruszka) bez dodatków

sól i pieprz

1 skok z królika (cała nóżka)

 

Mięso myjemy, wkładamy do garnka i zagotowujemy. Gotujemy około 20 minut. W tym czasie myjemy i obieramy warzywa, kroimy je na kilka części, marchew na 2-3, tak samo pietruchę i seler w zależności od wielkości 4-6 kawałków. W tym czasie w garnku zbiorą się szumowiny, które usuwamy łyżką cedzakową i następnie wkładamy do garnka warzywa oraz dodajemy wszystkie przyprawy. Całość gotujemy na średnim ogniu pod przykryciem około 80-90 minut. Rosół również przygotowuję podobnie zazwyczaj dodaję jeszcze więcej przypraw i por. Moim zdaniem taki czas jest optymalny, mięso jest ugotowane, a nie rozgotowane, do tego warzywa zachowują swoje witaminy, które przy długim gotowaniu idą w świat z dymem pary… Jeżeli macie porządny żeliwny garnek, to koniecznie użyjcie właśnie jego do gotowania.

 

Gdy mamy już gotowe mięso, obieramy je z kości i wrzucamy do blendera. Dodajemy 2 kawałki marchwi (około 3/4 dużej) i 3-4 spore kawałki selera oraz mały kawałek pietruchy. Następnie dodajemy płyn – rosół. Na taką ilość dodaję około 3 mini chochelki, co odpowiada mniej więcej niecałej 3/4 standardowej szklanki.

 

Następnie dodajemy przyprawy i to one stanowią o końcowym smaku:

3 łyżki majeranku (ja mam swój suszony, jest bardzo intensywny w smaku i zapachu, ale taki z torebki też jest ok)

1/2 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej (lub więcej, ja daję więcej, bo bardzo lubię)

do smaku: suszony czosnek, cebulka, tymianek, suszona pietruszka, kminek

sporo pieprzu i sól

 

Wszystkie przyprawy umieszczamy w naczyniu blendera razem z mięsem, warzywami i płynem. Blendujemy bardzo dokładnie, aż masa będzie puszysta. Nie przejmujcie się, że masa może wydawać się odrobinę płynna. Wszystko przelewamy do kokilek i pieczemy na termoobiegu w 180 stopniach (najlepiej na kratce, nie na blasze) około 40-45 minut. Wyciągamy i studzimy i praktycznie na tym etapie mamy już gotowy pasztet a’la pasztetowa. Idealnie smarowalny i smaczny jak…, ah i oh 🙂

Smacznego!!!

 

 

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

No Comments

Leave a Comment

Secured By miniOrange