Ciasto Kokosowe z Pianką Malinową

 

Zastanawiałam się, który przepis powinien pojawić się jako pierwszy na blogu. A ponieważ jesteście moimi gośćmi, to jak każda porządna gospodyni witam Was czymś specjalnym 🙂 no może nie chlebem i solą (tutaj chleba mało,a nawet brak 😉 ). Zanim zdecydowałam się założyć bloga dzieliłam się swoimi przepisami na instagramie, a to ciasto cieszyło się sporą popularnością. Jest faktycznie pyszne, delikatne, mocno kokosowe, nie ma cukru rafinowanego, co jest oczywiste, ale jest odpowiednio słodkie dzięki niewielkiemu dodatkowi miodu. Pianka dosłownie rozpływa się w ustach. Najfajniejsze w nim jest to, że robi się je bardzo szybko, jest bardzo proste, chyba nie może się nie udać 🙂 czyli jak lubię najbardziej -> prosto+szybko+smacznie. I tak postaram się dla Was gotować 🙂

 

Co potrzebujemy do zrobienia ciasta:

4 jajka (u mnie małe, od młodych kurek)
8-9 łyżek mąki kokosowej (zależy od mąki i od wielkości jajek, mleka itd)
1 niepełna szklanka mleka kokosowego (u mnie EcoMil bez cukru – rzadkie z kartonika, jeżeli macie w puszce, można rozcieńczyć je wodą lub wodą kokosową)
niepełna łyżeczka bezglutenowego proszku do pieczenia
2 łyżki miodu (lub cukier kokosowy, erytrytol)
1 łyżka syropu klonowego (można zastąpić jak wyżej)
szczypta soli

Jajka ubijamy mikserem na puch ze szczyptą soli, później dodajemy miód i syrop klonowy, ubijamy na puszystą mocno napowietrzoną masę.

Następnie powolutku dodajemy mleko i ubijamy już na mniejszych obrotach miksera.

Następnie partiami dodajemy mąki i proszek. Mieszamy już bardzo delikatnie.

Masa jest dosyć płynna. Przelewamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w piekarniku uprzednio nagrzanym do 180 st, pierwsze 20 minut na termoobiegu i drugie 20 minut góra-dół (sprawdźcie patyczkiem, czas może się wydłużyć).

Wykładamy w formie na kratkę, po około 20 minutach delikatnie wyciągamy, zdejmujemy papier i studzimy już bez formy. Ciasto ładnie urosło, nie opada, jest przeeepyszne.
Przygotowujemy naszą tortownicę, czyli wykładamy ją folią spożywczą. A ciasto wkładamy na dno gdy ostygnie.

 

Na Mus Malinowy będziemy potrzebować:

1 małe opakowanie malin
1/2 opakowania budyniu bez cukru bezglutenowego Amylon, dałam truskawkowy
1/2 opakowania galaretki bez cukru Celiko, dałam cytrynową, myślę, że truskawkowa też byłaby super, ale z cytrynową jest fajnie kwaskowate
1-2 łyżki miodu (lub zastąpcie innym słodzidłem, cukrem kokosowym, syropem klonowym itd)
erytrytol do smaku (opcjonalnie)
1/2 szklanki mleka kokosowego lub migdałowego

Maliny myjemy dokładnie i wrzucamy do rondelka, rozgniatamy widelcem. Gotujemy pod przykryciem kilkanaście minut.

Przekładamy na sitko i niczym kopciuszek pracowicie przecieramy… gdy już otrzymamy czysty mus bez pestek, ponownie przekładamy wszystko do rondelka, dodajemy słodzidła i gotujemy na małym ogniu. Wlewamy połowę odmierzonej porcji mleka. W drugiej części rozpuszczamy pół opakowania budyniu, gdy w garnuszku zawrze dodajemy go do malin, gotujemy mieszając do zgęstnienia. Zestawiamy z ognia, wsypujemy galaretkę i bardzo dokładnie mieszamy aż galaretka całkowicie się rozpuści.

Studzimy, polecam przelać do innego naczynia – będzie szybciej. Gdy zacznie gęstnieć ubijamy dokładnie mikserem (końcówki jak do ubijania jajek) aż masa się napowietrzy. Gdy pianka nabierze odpowiedniej konsystencji (czyli będzie gęste, ale tak aby dało się rozprowadzić po cieście), przekładamy masę na ciasto, delikatnie wyrównujemy łyżką i wkładamy do lodówki do stężenia na minimum 3-4 godziny, a najlepiej na całą noc.

Ciasto jest tak smaczne, że prawie odgryzłam sobie palce gdy je smakowałam 😉 generalnie otrzymałam takie podsumowanie “no lepsze już być nie mogło”, no chyba nie 🙂

Porada:

Jeżeli nie chcecie używać gotowego budyniu (eh tak wiem, ma w składzie skrobię, a kto się boi Gargamela niechaj zaraz idzie spać!) to spokojnie możecie go pominąć  lub zastąpić tapioką. Jeżeli galaretki też nie macie/nie chcecie użyć, to spokojnie zastąpcie ją agarem lub żelatyną wołową lub tradycyjną i ewentualnie dodać odrobinę mielonej skórki cytrynowej dla podtrzymana kwaskowatego smaku.

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

4 komentarze

  • Paleoszef 12 lipca, 2017 at 10:39 am

    Super przepis. Czekam na więcej, najlepiej wytrawnych potraw 😉

    Reply
    • admin 12 lipca, 2017 at 5:07 pm

      Będą będą 😉 obiecuję! Już baaardzo niedługo!

      Reply
  • Renata 28 stycznia, 2018 at 6:22 am

    Wygląda na łatwe, a zapewne i tak mi nie wyjdzie. Postaram się przetestować.

    Reply
    • Eat It Clean 28 stycznia, 2018 at 7:30 am

      To się nie może nie udać! Bardzo proste i zawsze wychodzi. Nie zrażaj się na początku! Zawsze do pieczenia trzeba podchodzić z pewną dozą pewności 🙂 Mam nadzieję, że się wszystko pięknie uda i przekonasz się, że to wcale nie takie trudne. Pozdrawiam!

      Reply

Leave a Comment

Secured By miniOrange