Puszyste czekoladowe muffinki bananowe (bez glutenu, bez mleka)

Przy każdym opisie prezentowanego przepisu wypada napisać kilka słów na temat konsystencji wypieku, smaku… Ale co tu reklamować, skoro jest czekolada?! 😀 Czekolada broni się sama, już wszystko wyjaśnia, jest reklamą samą w sobie 😉

Ale żeby tradycji stało się za dość, to musicie wiedzieć, że te muffinki są zdecydowanie warte wypróbowania z kilku powodów… Że czekolada, to już się rozumie samo przez siebie 😉 , jednak połączenie czekolady i bananów, to już jest jeden level wyżej! A gdy powiem Wam, że te muffinki są wyjątkowo puszyste, mięciutkie, leciutkie? Generalnie muffinki mają taki urok, że są często dosyć ciężkie, konkretne w konsystencji, nie jest to ich wadą, taka uroda wypieku, ale gdy otrzymamy coś podobnego, jednak o strukturze niebiańsko lekkiej, to już zdecyodwanie jesteśmy bliżej ideału. Wypieki bez glutenu również potrafią być zbyt zbite, a tutaj nie ma mowy o ciężkości czy twardości wypieku. Mamy babeczki czekoladowe, z przyjemną nutą bananów (jak ja lubię to połączenie!), leciutkie, mięciutkie… To, co? Robimy, prawda? 🙂

 

 

Co potrzebujemy:

(użyłam szklanki o pojemności 240 ml)

2 duże bardzo dojrzałe banany

25 g gorzkiej czekolady min. 85% kakao

3/8 szklanki (90 ml) cukru trzcinowego/kokosowego lub innego ulubionego

1 łyżeczka domowego cukru waniliowego (z dowolnego słodzidła)

1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego lub mielona wanilia

2 średniej wielkości jajka

45 ml oleju kokosowego (płynnego)

1 łyżka ciemnego syropu klonowego

3/4 (180 ml) szklanki mąki ryżowej

1/4 (60 ml) szklanki proszku budyniowego – czekoladowego, bez cukru ***

1 – 2 łyżki kakao (jeżeli chcecie bardziej czekoladowe babeczki dodajcie więcej, i jednocześnie zwiększcie ilość oleju i syropu klonowego)

1/8 szklanki (30 ml) mąki jaglanej

1 płaska łyżeczka bezglutenowego proszku do pieczenia

1/5 łyżeczki sody (duża szczypta)

1 łyżeczka octu

 

*** Koniecznie użyjcie budyniu bez aromatów, barwników. Najlepiej z przewagą skrobi ziemniaczanej, nie kukurydzianej, aby wypiek nie wyszedł zbyt suchy. Ja użyłam budyń czekoladowy Winiary bez dodatku cukru, produkt składa się wyłącznie z niemodyfikowanej skrobi (64,3% ziemniaczana, kukurydziana) oraz kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu, bez aromatów czy innych dodatków, producent zapewnia, że jest bezglutenowy, może zawierać śladowe ilości mleka. Według moich miarek, zużyłam prawie całe opakowanie, została około jedna łyżeczka.

Co robimy:

Piekarnik nagrzewamy na 180 stopni.

Do miski przesiewamy budyń, mąki, kakao proszek i sodę. Odstawiamy.

W misce umieszczamy pokrojone banany, rozgniatamy je widelcem, ścieramy na nie czekoladę na tarce o małych oczkach. Jedno jajko rozdzielamy na biało i żółtko.  Białko umieszczamy w stalowej misce, dodajemy szczyptę soli i wstawiamy do lodówki na czas przygotowywania reszty składników.

Żółtko oraz całe jajko dodajemy do bananów z czekoladą. Ucieramy łyżką lub mikserem (końcówki z hakiem), ja używam miksera.

Dodajemy wybrane słodzidło, olej, syrop klonowy, cukier waniliowy, ekstrakt i mieszamy. Za pomocą blendera ręcznego rozdrabniamy lekko masę (dosłownie kilka obrotów, nie za dużo!). Dodajemy przesiane mąki, budyń, proszek oraz sodę (ja przesiewam wszystko raz jeszcze nad masą, aby muffinki były jeszcze bardziej puszyste). Wszystko dokładnie mieszamy, możemy ponownie potraktować całość blenderem (również dosłownie 2-3 obroty). Na końcu dodajemy do masy ocet i mieszamy łyżką.

Białko wraz ze szczyptą soli ubijamy na puszystą, zwartą i lśniącą pianę. Dodajemy ją do reszty ciasta i delikatnie, ale zdecydowanie mieszamy, aż piana połączy się z resztą masy.

Na kratce do pieczenia (lepiej nie używać blachy) układamy foremki na muffiny lub formę (ja użyłam foremek silikonowych) i nalewamy masę do około 3/4 wysokości lub prawie pełne.

Mi z tej porcji wychodzi 9-10 babeczek.

Wstawiamy kratkę z foremkami do piekarnika i pieczemy około 25-27 minut na środkowym poziomie piekarnika. Wyciągamy z piekarnika, studzimy chwilę, wyciągamy z foremek i czekamy aż lekko przestygną. Możemy jeść je jeszcze ciepłe lub po całkowitym ostudzeniu. Pierwszego dnia są boskie, ale drugiego i trzeciego równie pyszne! Można je przechowywać kilka dni w szczelnym pojemniku, ja jeden dzień przechowuję w pojemniku, ale gdy zostanie jeszcze kilka, to już na kolejny chowam do lodówki.

 

Dla zwiększenia czekoladowych doznań polecam muffinki obsypać odrobiną kakao, albo roztopić nieco czekolady gorzkiej i dodać do niej odrobinę oleju kokosowego – tak przygotowaną polewą polewamy babeczki. Jeżeli chcecie otrzymać fajny kontrast wizualny black&white wystarczy oprószyć muffinki cukrem pudrem z dowolnego słodzidła, zmielonego w młynku.

 

Smacznego!!!

 

2 komentarze

  • Patrycja Wrzesień 29, 2018 at 1:53 pm

    Jak zrobić takie babeczki w wersji jasnej Bez czekolady bez kakao i bez jajek do tego
    Budyń waniliowy na przykład by mógł być
    Ale wyjdą bez jajek na siemieniu lnianym?

    Reply
    • Eat It Clean Wrzesień 29, 2018 at 5:29 pm

      Wersja na waniliowe babeczki była tutaj – http://www.eatitclean.pl/cudownie-mieciutkie-waniliowe-babeczki-bananowe-bez-glutenu-bez-mleka/

      Możesz w tym przepisie (na waniliowe) zastąpić również część skrobi budyniem waniliowym (lub całą skrobię, też wyjdzie). Ale zauważ, że pomimo, iż te dwa przepisy są podobne, to jednak różnią się nieco proporcjami (głównie ze względu na dodatek kakao), więc nie zastępuj po prostu w tych czekoladowych budyniu czekoladowego na waniliowy 🙂

      Reply

Leave a Comment