Puszyste torciki z kremem budyniowym i owocami (bez glutenu, bez nabiału)

Do przygotowania tych torcików potrzebujecie dosłownie chwili. Spody robi się bardzo szybko, piecze kilkanaście minut. Krem budyniowy nie jest wcale trudny, a owoce dobieracie według gustu.

Spody z przepisu na babki piankowe są super leciutkie, wykonane na samych białkach.Mega puszysty, ale jednocześnie fajnie sprawdza się pod budyniowe kremy. Możecie wzbogacić go jakimś “smaczkiem” – wanilią, skórką z pomarańczy zamiast tej z cytryny, ekstraktem z migdałów… Do tego pyszny krem budyniowy i mnóstwo owoców. Możecie również polać je galaretką albo wykorzystać domowy mus z owoców.

 

 

Co potrzebujemy do przygotowania spodów:

4 białka

4 łyżki mąki jaglanej (u mnie Grano)

3 porządne łyżki skrobi z tapioki

szczypta soli do ubicia białek

1/3 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia

5 łyżek rozpuszczonego oleju kokosowego

5 łyżek pudru z dowolnego słodzidła

1-2 łyżeczki domowego pudru/cukru z wanilią

niecała łyżeczka startej skórki z cytryny (opcjonalnie)

 

Piekarnik nastawiamy na 180 stopni (góra-dół).

Białka ubijamy ze szczyptą soli. Gdy masa zgęstnieje dodajemy puder i dalej ubijamy aż do momentu uzyskania sztywnej piany z białek. Delikatnie przesiewamy mąki wraz z proszkiem.. Mieszamy na mniejszych obrotach miksera. Gdy składniki się połączą dodajemy do masy olej kokosowy, dowolny dodatek smakowy (wanilia, ekstrakt migdałowy, skórka z cytryny), jeżeli zamierzacie go użyć. Mieszamy wszystko delikatnie łyżką. Masę przelewamy do foremek  i wstawiamy do piekarnika. Pieczemy na kratce, nie na blasze, około 13-15 minut. W zależności czy użyliśmy jednej, kilku większych czy mniejszych foremek, czas będzie się różnił, sprawdzajcie patyczkiem po około 15 minutach. Studzimy w foremce na kratce i dekorujemy po całkowitym ostudzeniu.

 

Użyłam foremek, które wyglądają jak tartaletki, ale mają w środku specjalne wgłębienie – tak zwane torteletts. Po upieczeniu ciasta i odwróceniu go do góry dnem mam piękny “dołeczek” idealny do wypełnienia na przykład kremem, który nie wypływa. Jeżeli macie zwykłe tartaletki lub inne foremki (np okrągłe) również możecie przygotować deser, ale musicie nakładać krem w taki sposób, aby nie spłynął po bokach.

 

 

 

Co potrzebujemy do wykonania kremu:

4 żółtka

400 ml mleka migdałowego*

4-5 łyżek dowolnego “cukru”

1 łyżka domowego cukru z wanilią

ziarenka z 1 laski wanilii

2-3 łyżki mąki jaglanej ** (w zależności od preferowanej gęstości budyniu) lub więcej skrobi / budyniu

około 4 łyżki skrobi z tapioki (lub więcej, w zależności od preferowanej gęstości, producenta skrobi i wielkości żółtek, jeżeli używacie samej skrobi bez mąki jaglanej, wówczas potrzeba ilość to około 5-6 łyżek) lub proszku budyniowego z wanilią bez skrobi modyfikowanej **

 

*Przy małych żółtkach wystarczy około 350 ml mleka przy dodatku około 5-6 łyżek samej skrobi lub 3 łyżek mąki z 4 łyżkami skrobi.

 

** Pytaliście przy ostatnich przepisach z crème pâtissière, czy taki krem można przyrządzić z inną skrobią niż ta z tapioki albo z gotowym budyniem. Tak oczywiście można użyć innej skrobi jak np. ziemniaczana, a także gotowy proszek budyniowy, tylko tutaj uwaga, bo ilości dodanego proszku będzie inna niż na podane ml na opakowaniu. Każdy producent ma w swojej ofercie inny budyń, więc te proporcje będą się różnić. W zależności od typu mąk i skrobi należy dodać od 3,5 – 4,5 łyżki (około 3/4 paczki).

Nie jestem zwolenniczką gotowych budyniów, zawierają mnóstwo barwników, aromatów, modyfikowane skrobie, jednak można spróbować piec z nimi, jeżeli zależy Wam po prostu na efekcie końcowym, nie koniecznie zdrowotnym. Warto także poszukać budyniu bez skrobi modyfikowanej (coraz więcej pojawia się takich produktów na rynku).

Możecie użyć również wyłącznie skrobi z tapioki czy innej i nie dodawać mąki jaglanej. Wówczas należy zwiększyć ilość skrobi do około 5-6 łyżek w zależności od producenta mąki oraz żółtek.

 

Co robimy:

Mleko podgrzewamy w rondelku wraz z ziarenkami wydrążonymi z wanilii. Gdy się zagotuje od razu zestawiamy z palnika.

Ucieramy żółtka z “cukrami” na jasną i puszystą masę (około 2-3 minut). Do tego celu najlepiej jest wykorzystać końcówki miksera jak do ubijania białek.

Dodajemy ekstrakt z wanilii, ubijamy. Następnie partiami dodajemy przesianą mąkę i/lub skrobię (lub proszek budyniowy), ucieramy aż składniki się połączą i utworzą jednolitą masę. Dolewamy odrobinkę ciepłego mleka i szybko miksujemy aby zahartować pastę, dolewamy mleko partiami i dobrze ubijamy masę. Uważajcie aby nie zrobiły się grudki.

Całość przekładamy do czystego garnka (aby nic się nie przypaliło) i stawiamy na palniku na średniej mocy, najlepiej na małym ogniu ale nie zupełnie minimalnym. Cały czas mieszamy i doprowadzamy do zagotowania, zmniejszamy płomień na minimalny i mieszamy około 2 minuty. Mieszamy, a właściwie ubijamy mocno trzepaczką, wówczas unikniemy powstania grudek. Mieszanie wyłącznie łyżką i zbyt duży płomień mogą doprowadzić do tego, że krem będzie niejednolity.

 

Na kompletnie ostudzone spody wykładamy odrobinę masy budyniowej, również delikatnie ostudzonej, aczkolwiek ja nakładam jeszcze całkiem ciepły krem. Nakrywamy z wierzchu kawałkiem folii spożywczej tak, aby dotykała powierzchni budyniu (nie wytworzy się kożuch). Przechowujemy w lodówce. Przed podaniem dekorujemy dowolnymi owocami.

 

Smacznego!

 

No Comments

Leave a Comment